Rozprawa sądowa, na której stawili się Śmigielski i Rosati dotyczyła uregulowania władzy rodzicielskiej i zasad sprawowania opieki na półtoraroczną córeczką pary Elizabeth. Obecnie dziewczynka przebywa pod opieką matki która twierdzi, że ojciec nie jest zainteresowany widywaniem Eli. Śmigielski zaś zaprzecza i utrzymuje, że aktorka uniemożliwia mu jakiekolwiek kontakty z dzieckiem.

Emocje pomiędzy byłymi partnerami są ogromne, czemu upust dali na sądowym korytarzu po okiem kamer "Fakt.24.pl". Śmigielski zarzucił Rosati, że wywiozła dziecko do Stanów Zjednoczonych bez jego zgody:

Zabranie dziecka bez mojej zgody to jest prawie porwanie rodzicielskie. Proszę pokazać, kiedy pytałaś o zgodę na zabranie za granicę dziecka. To nie jest twoja własność. Ty musisz pytać się o zgodę na wyjazd - mówił wzburzony ortopeda. Rosati odparła wówczas, że nie przypomina sobie, by kiedykolwiek zabraniał jej na wyjazd Elizabeth do Stanów i przypomniała mu, że zgodnie z wyrokiem amerykańskiego sądu, ma trzymać się od niej w odległości 91 metrów.

W Polsce nie obowiązuje to prawo. Nie jesteś Amerykanką, choć bardzo chciałabyś być. Chcę zobaczyć dziecko - odparł Śmigielski

Możemy to skonfrontować, ale nie za pośrednictwem prasy. Złożyłeś ten wniosek nie po to, żeby się zobaczyć z córką, tylko po to, żeby się wybielić w prasie. Robisz przedstawienie przed prasą... Tak właśnie moje życie wyglądało - zakończyła Rosati

Przypomnijmy, iż Weronika Rosati publicznie oskarżyła swojego byłego partnera o przemoc domową. Aktorka twierdzi, że ortopeda stosował wobec niej agresję również wówczas, gdy była w ciąży. Obecnie oboje toczą sądową batalię o opiekę nad wspólną córką Elizabeth.