Kiedy Rafał Trzaskowski popisał warszawską Kartę LGBT+, której jednym z założeń jest wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej według zaleceń WHO, środowiska prawicowe, z partią PiS na czele zapowiedziały "walkę o dzieci", które takie zajęcia w szkole narażą ich zdaniem na przedwczesną seksualizację i "szkodliwą propagandę"

Maja Ostaszewska z rozmowie z "Gazetą Wyborczą" stwierdziła, że bardzo cieszy się z decyzji prezydenta Warszawy, bowiem jako mama dwójki dzieci widzi potrzebę wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół:

Jeśli przeczytamy założenia edukacji seksualnej, to zobaczymy, że wyjaśniają w sposób dostosowany do wieku dziecka kwestie biologiczne, a jednocześnie uczą czegoś więcej. Szacunku dla cielesności. I pomagają dziecku rozpoznać, że doświadcza złego dotyku. Słowem, jest odwrotnie, niż mówią politycy PiS. Edukacja seksualna chroni przed pedofilią.

Wiele dzieci jest molestowanych i doświadcza przemocy we własnych domach. Chociaż to straszne, trzeba je bronić przed najbliższymi. Dlatego, moim zdaniem, edukacja seksualna musi być obowiązkowa. Również dlatego, że w wielu domach rodzice w ogóle nie potrafią i nie chcą rozmawiać nawet na tematy związane z dojrzewaniem. Dzieci są całkowicie nieświadome, więc bezradne.

Ostaszewska w rozmowie oburza się na fakt, iż partia PiS znalazła sobie obecnie nowego wroga w postaci środowisk LGBT i szczuje przeciwko niemu swoich wyborców. Aktorka odniosła się także do słów samego prezesa Prawa i Sprawiedliwości:

Prezes Kaczyński powiedział: „Wara od naszych dzieci”. To ja mówię jemu: Owszem, wara od moich dzieci! One są wrażliwymi, mądrymi, otwartymi ludźmi. Nie zgadzam się na zaszczepianie im lęków, uprzedzeń. Wara od dzieci w ogóle! Niestety, wielu tego nie rozumie, bo PiS po prostu kupuje sobie społeczeństwo.

W rozmowie Maja Ostaszewska poruszyła także problem lekceważenia przez polskich polityków problemów ekologii i ubolewała nad tym, jak traktowane są w naszym kraju zwierzęta.