W książce zatytułowanej "Villas", autorstwa Izy Michalewicz i Jerzego Danilewicza czytamy, że Wiśniewski, który znał się z Villas od 2002 roku, wielokrotnie próbował pomóc artystce. Między innymi zaoferował, że jeśli zgodzi się opuścić stary i zaniedbany dom, w którym mieszkała, on kupi jej nowy:

Usłyszała ode mnie w cztery oczy, że ma każdą możliwość: może wyjść z tego domu, dostać nowy, czysty, możemy jej pomóc, tylko ona musi chcieć. Nie chciała

Jak zdradza muzyk, największym problemem Villas był alkohol. Nałóg divy wzmacniała ponoć jej opiekunka:

One piły razem. Są ludzie, którzy mówią: ty nie masz nic, ja nie mam nic, otworzymy razem fabrykę. Ale są też tacy, którzy mówią: otwieramy butelkę

Zdając sobie sprawę z problemów piosenkarki, Michał Wiśniewski w 2007 roku zaprosił ją na organizowaną przez siebie w hotelu Marriott Wigilię. Niestety Villas zakończyła celebrowanie świąt alkoholową libacją:

Taki wyjazd to było wyzwanie. Najpierw wytrzeźwieć, potem, ku*wa, doprowadzić się do stanu używalności, jeszcze brak zębów. Dostała propozycję ode mnie, żeby je zrobić, tylko że nie podjęła tej decyzji. Z jednej strony oczekiwała pomocy, ale z drugiej nikomu nie ufała. Już wtedy VV miała uraz biodra, ale jeszcze chodziła. Przyjechała. Byliśmy ze sobą dwie, trzy godziny. I o godz. 22.00 kierowca je odwiózł. A potem o 1.00 w nocy dostałem telefon, czy zapłacę rachunek. One zaprosiły jakichś gości, zamawiały, więc powiedziałem, że do kwoty 2,5 tys. ureguluję. Marriott dał apartament za darmo, natomiast wiadomo, że za minibarek to już trzeba było zapłacić oddzielnie