W wywiadzie udzielonym magazynowi "Twój Styl" Roznerski przyznał, że ma za sobą trudny czas, w którym myśli o własnej sylwetce i obsesyjne liczenie kalorii całkowicie zdominowały jego codzienność:

Reklama

Byłem już przeraźliwie chudy, ważyłem 42 kilogramy. Zemdlałem i trafiłem do szpitala. Spędziłem tak ponad rok, wbrew pozorom leczenie jest trudne i długotrwałe. Musiałem nauczyć się jeść i przestać bać się, że przytyję.

Aktor przypuszcza, że w chorobę wpędziła go potrzeba akceptacji:

Myślę, że wpadłem w anoreksję, bo szukałem akceptacji. Może też chciałem zwrócić na siebie uwagę? Gdy nagle zeszczuplałem, stało się coś nieoczekiwanego: zauważyłem, że jestem inaczej postrzegany. Koleżanki uśmiechały się zalotnie, a koledzy przestali się nabijać. Uznałem, że to dobry kierunek i zacząłem liczyć kalorie.

Dziś Mikołaj utrzymuje prawidłową wagę i odżywia się zdrowo jednak jak sam podkreśla, anorektykiem zostanie prawdopodobnie do końca życia:

Anoreksja zostaje na zawsze. Zmieniłem tylko liczenie kalorii na liczenie przebiegniętych kilometrów albo kilogramów wyciśniętych na siłowni.