Na nowo powołanej do życia stronie Lewandowskiej Baby by Ann pojawił się wywiad, w którym Ania po raz pierwszy tak szczerze wypowiedziała się na temat swojego macierzyństwa. Żona Roberta Lewandowskiego przyznała, że pierwsze tygodnie po narodzinach Klary nie należały do najłatwiejszych: 

Nie było łatwo i mówię to wprost. Nieprzespane noce, Robert grający co 3 dni. Na początku nie miałam pomocy, często zasypiałam na dywanie, gdzie popadnie. Byłam sama. Bałam się, że ze zmęczenia zasnę przy Klarze. Pamiętam jak po 3 tygodniach pojechałam na zakupy sama, nie było mnie 40 minut. To był wyczyn! Nagrywałam przyjaciółkom filmiki, że wyszłam z domu. Po zakupy spożywcze (śmiech). To było wydarzenie! Kiedy Klara miała miesiąc przylecieliśmy do Polski. Do tego czasu zawsze byliśmy we trójkę, cały czas. Zbliżało się zgrupowanie kadry, Robert musiał wylecieć. Pamiętam, jak się żegnaliśmy: była godzina 18.00, wiedziałam, że o 18.30 będę po raz pierwszy sama kąpała małą. Kiedy już to się stało, nad wanienką tak mi łzy leciały, tak płakałam, że Robert pojechał, że będziemy przez tygodnie same i że to on zawsze kąpał Klarę…Bardzo mi było smutno.

Ania poczuła także, czym jest zmęczenie świeżo upieczonej mamy:

Najgorsze jednak dla nas były nieprzespane noce. W pewnym momencie miałam wrażenie, że chodzę na czworakach, nie wiedziałam jak się nazywam. Dodatkowo dochodziły jeszcze moje obowiązki zawodowe i domowe. Po urodzeniu Klary, słowo „zmęczenie” wykreśliłam ze słownika. Starałam się, bo zawsze to robię, podchodzić do wszystkiego pozytywnie, nie narzekać. Ale zmęczenie i tak było. Któregoś dnia moja mama stanęła w drzwiach, zobaczyła mnie i natychmiast zarządziła: Dziecko Ty się połóż do łóżka, a ja zostaję z Klarą. Powiedziała mi, że w takim stanie jeszcze nigdy mnie nie widziała. Popłakałam się. Na szczęście szybko się regeneruję: po 3-4 godzinach snu mogę znów działać pełną parą, z tą samą motywacją i energią. Obie mamy nas wspierają, moja Mama i mama Roberta, Iwonka. Bardzo to doceniamy i jesteśmy wdzięczni.

Lewandowska, jak każda mama, nie może wyjść z zachwytu nad swoją córeczką:

Jest dzieckiem pełnym energii, cały czas uśmiechniętym, tańczącym, radosnym, wdzięcznym, że jest na tym świecie. Na ostatnim obozie była oczywiście ze mną. Ostatniego dnia podeszła do mnie jedna z uczestniczek i powiedziała: Jak to możliwe? Ona przez 7 dni nawet nie zapłakała. Wydaję mi się, że to jest zasługa naszego podejścia do niej, wychowania. Postanowiliśmy sobie, że nie krzyczymy w jej obecności, wciąż się do niej uśmiechamy, witamy ją codziennie pocałunkami, więc i ona rozdaje pocałunki wkoło, puszcza oczka. Pytam ją: Jak kochasz mamę? Ona podchodzi do mnie i się przytula, wydając zadowolone i głośne pomruki. (...) Mam przeczucie, że Klara będzie miała jakąś misję w życiu. Czułam to od pierwszego momentu, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży.