Rozstania zawsze są trudne, szczególnie jeśli odbywają się na oczach całej Polski, a o zakończeniu własnego związku dowiadujesz się z tabloidu. Ostatnie tygodnie były dla Beaty Tadli ciężkim czasem, na szczęście dziennikarka mogła liczyć na wsparcie ukochanego syna, Janka Kietlińskiego.

W rozmowie z jastrzabpost.pl, Jan zapytany o rozstanie mamy i Jarosława Kreta odparł:

Jarek potrzebuje kogoś innego niż moja mama, moja mama kogoś innego niż Jarek. Po prostu rozstali się, jak wszystkie inne pary. Tak może miało być. Dużo wróciło do normy, dużo wróciło do takiego porządku w jakim było kilka lat temu. Wydaje mi się, że mojej mamie służy jednak życie z kimś, mam nadzieję, że szybko znajdzie sobie kogoś, kto zasługuje na nią, kto jest wartościowy. Będą ją wspierał i pilnował, aby podejmowała właściwe decyzje dotyczące facetów.

Choć syn Beaty Tadli nie dał się ponieść emocjom, to trudno nie dostrzec w jego wypowiedzi sporej niechęci do Jarosława Kreta. Jednak po tym, jak pogodynek potraktował jego mamę, trudno się temu dziwić.