W rozmowie z Onetem Moro odniosła się do tabloidowych rewelacji na temat rzekomych gigantycznych gaż, jakie otrzymują polscy aktorzy grający w rosyjskich produkcjach:

Kiedyś stawki w Rosji faktycznie były wyższe niż w Polsce, ale obecnie są porównywalne. Kryzys finansowy w Rosji odbił się wyraźnie na branży filmowej. Dziś jest znacznie trudniej. Biorę udział w ukraińskich i rosyjskich castingach

Aktorka dodała także, że ogromne stawki na rosyjskim rynku wciąż są możliwe, ale w reklamie. Na występach w filmach czy serialach nie da się już zarobić tak dobrze, jak kiedyś. Wygląda więc na to, że doniesienia tabloidów o milionach, jakie grając w Rosji zarobili Joanna Moro czy Paweł Deląg to brednie.