- To jest akurat jakiś koszmar - mówi Anja Orthodox o „dobrej zmianie”. - Przeraża mnie to, nie tylko dlatego, że jestem „komunistką z SLD”. To swoją drogą zadziwiające, że kiedy „platformersi” wychodzą na mównicę sejmową, pisowska część sali krzyczy „komuniści, komuniści”. Przecież ci „platformersi” byli często w Solidarności, która PRL obaliła. Strasznie mnie to śmieszy, ale z drugiej strony jest cholernie tragiczne i głupie, kiedy pomyślę, jak władza skręciła teraz ludziom łby. Oni naprawdę dali się zmanipulować i wierzą w różne rzeczy, w tym w to, że PO to komuniści. Żal mi ich bardzo.

- Chyba rzeczywiście nigdy nie byliśmy tak podzieleni jak dziś. Sama wywaliłam z Facebooka paru wyjątkowo nachalnie spiskujących pisowskich kretynów, bo ich już po prostu nie mogłam słuchać. Stwierdziłam, że nie potrzebuję z nimi więcej gadać, bo równie dobrze mogłabym gadać ze ścianą. Zresztą, doskonale wiem, dlaczego PiS wygrało wybory - zauważa wokalistka.

- Taśmy prawdy? - pyta dziennikarz Onetu. - To też. Ale przede wszystkim jako jedyni powiedzieli, że nie wpuszczą uchodźców. „Nie ma ch**a, nie wpuścimy”. Podziałało - diagnozuje Orthodox.

Liderka Closterkeller zaznacza jednak, że mimo wszystko kocha Polskę. - Często w rozmowach ze znajomymi przypominam starą prawdę, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie polityczne. To jest jednak tak szurnięty naród, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, że cały czas coś się dzieje. Jestem zachwycona Polakami, tym naszym fermentem, niekonwencjonalnym myśleniem i brakiem pokory, bo dzięki nim jesteśmy jedyni w swoim rodzaju. I czuję się straszną patriotką. Jestem w tym kraju szczęśliwa, tu mieszkam, tu jest moje miejsce i język, którym się posługuję. (…) Kocham Polskę, także za to nasze „po***stwo” i polskie piekiełko - wyznaje.

Piosenkarka nie zamierza przy tym przewidywać, dokąd zmierza Polska. - Ludzie są na razie zadowoleni, bo dostają 500 plus, nie ma uchodźców i można wierzyć tu PiS-owi, że ich nie wpuści - mówi.