Do rozważań na temat sprzedawania swojej prywatności w mediach, skłonił Karolinę Korwin Piotrowską ostatni hejt na Pawła Małaszyńskiego. Aktor udzielił bowiem wywiadu jednemu z kolorowych magazynów, w którym zdecydowanie odmówił udzielania odpowiedzi na pytania dotyczące jego rodziny. Plotkarskie media nazwały go w związku z tym bucem i chamem.

Karolina Korwin Piotrowska stanęła w obronie Małaszyńskiego w swoim felietonie napisanym dla wp.pl:

Nie każdy zarabia na sprzedawaniu prywatności ani nie każdy jest typową medialną prostytutką, u której wszystko jest jedynie kwestią ceny. Doceńmy to. Zamiast go wyzywać, bijmy mu brawo za normalność, za to, że do cna w tym chorym świecie nie zwariował. Za walkę o to, co kiedyś było normalne. O intymność. O to, co jeszcze z niej w świecie A.D. 2017, gdzie ekshibicjonizm nie jest ciężką chorobą a cnotą i zawodem ukochanym przez idiokrację, zostało. Ja Małaszyńskiemu brawo biję i pytam: kto następny odważy się za cenę infamii i nazwanie chamem powiedzieć wreszcie „nie”?

Dziennikarka zwróciła też uwagę na to, na czym obecnie lansują się celebryci. Jej zdaniem tematem, który przynosi dziś lajki jest wiara:

Tak, Bóg jest ostatnio w mediach bardzo trendy. Jeden z doradców wizerunkowych mówił mi niedawno, że radzi swoim klientom, głównie ze świata polityki i biznesu, by masowo przyznawali się do wiary, bo jeśli celebryci mogą zarabiać potrzebne do spłaty zobowiązań i robienia kariery punkty wizerunkowe na Najświętszej Panience i miłości do Jezusa, to dlaczego nie oni? Tak, już nawet wiara w Polsce jest orężem wizerunkowym. Bo choroba jest już passe, może za wyjątkiem depresji. To taki „ostatni krzyk mody” w świecie znanych i lubianych, gdzie jakąś fajną chorobę „wypada” mieć, bo choroba podobno „uczłowiecza”. A to owocuje „lajkami”. Prawie wszyscy już depresję mieli, a jak nie mieli, to mieć będą. Jak nic. Pewniak. Bo rak też już był. Czy tylko ja myślę, że świat zwariował? Jakie to w sumie smutne…