Stanisław Michalkiewicz, znany słuchaczom rozgłośni Ojca Rydzyka, kilka tygodni temu, w nagranym przez siebie wideo, w takich słowach wyraził się na temat posłanki Nowoczesnej:

W Toruniu doszło do incydentu. Pani wielce czcigodna posłanka Joanna Scheuring-Wielgus wtargnęła z aktywistami na wykład poświęcony Żołnierzom Wyklętym. Zaczęli wykrzykiwać, że Żołnierze Wyklęci to zbrodniarze. To pokazuje, że błędem jest pochopne odrzucanie tradycji. Za okupacji to ku*wy gestapowskie były strzyżone do gołej skóry. Ten zwyczaj zaczął zanikać i ku*wy ubeckie przestały być strzyżone. Zwyczaj zaczął zanikać i się dziewuchy rozzuchwaliły. Tak naprawdę posłanka powinna być wybatożona na gołą dupę. Są granice bezczelności, łajdactwa, powinny być. Jak komuś nie można przez głowę rozumu, to przez tyłek się powinno lewatywę robić. Mam nadzieję, że tradycje odżyją.

Te słowa wywołały duże oburzenie nie tylko w środowiskach feministycznych. Publicyście zarzucono brak szacunku wobec kobiet i zachęcanie do używania przemocy. Dorota Wellman w swoim felietonie opublikowanym na łamach "Wysokich Obcasów" poszła o krok dalej i wyraziła chęć wybatożenia Michalkiewicza:

Ciekawe, co o tych słowach myślą kobiety z jego rodziny, żona. Czy są dumne?. My, kobiety, nie powinnyśmy pozwolić na taki język i takie traktowanie kobiet w Polsce. Milcząc, pozwalamy chamom na więcej. Niedługo będą nas palić na stosach i karać chłostą. Pozbawią praw i sprowadzą do roli przedmiotu. (...) Nie wiem, czy Michalkiewicz lubi bić kobiety, czy naoglądał się filmu "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Ja, choć nie mam skłonności sado-maso, chętnie wybatożę jego białe prawicowe dupsko. Pejczem, skórzaną szpicrutą i packą do klapsów.

Czy Dorota Wellman powinna spełnić swoją groźbę?