Filip Chajzer wraz ze swoją ukochaną przebywa obecnie na Zanzibarze. Kiedy spotkał się z mieszkającymi tam dzieciakami, doszło do małej pomyłki. Okazało się bowiem, że Filip ma do czynienia z fanami piłki nożnej, którzy zobaczyli w nim Roberta Lewandowskiego:

Mali Giganci wersja afrykańska. Dzieciaki udając dźwięk lądującego samolotu wyraźnie dają mi do zrozumienia, że chcą widzieć skąd ten białas (czyli ja) przyleciał. Mówię:
-Poland, Polska, Warszawa...
-Poland... (chwila zastanowienia) Poland Football !!!
Wybucha wielka radość, wręcz teleturniejowa, wszak drużyna rozwiązała zagadkę. Ok, jak tak to tak - Robert Lewandowski ! krzyczę bo udziela mi się radość zwycięzców... I w tym momencie dzieci, milkną... A ja rozumiem co się stało. Dzieci stoją właśnie na zanzibarskiej plaży przed Robertem Lewandowskim... Długo tłumaczyłem, że to nie tak ale w końcu się poddałem. Zdjęcie obiecałem wysłać do wioski. Późnej Robert rozdał wszystko co miał w placaku i szczerze, nawet nie potraficie sobie wyobrazić radości tych dzieci z każdego breloczka odpiętego od suwaka. Teraz już wiem, że następnym razem do walizki spakuje tyle zabawek ile się zmieści bo w tiszercie i tak w sumie chodzę jednym... Robert pozdrawia:)

Ciekawe, co na to wszystko Robert Lewandowski. Widzicie podobieństwo między najlepszym polskim piłkarzem i Filipem Chajzerem?