Roznegliżowanym polskim mężczyznom, Małgorzata Terlikowska poświęca cały swój felieton opublikowany na stronie fronda.pl. Publicystka jest zniesmaczona zwyczajem paradowania bez koszulek i wytyka rodakom mało estetyczne sylwetki:

Wraz z nadejściem lata i afrykańskich upałów spora grupa mężczyzn pozbywa się wszelkich hamulców, zapomina o zasadach dobrego wychowania i paraduje po ulicach, świecąc gołymi klatami. Gdyby panowie Ci jeszcze chociaż posturę Apolla mieli, ale do tego antycznego ideału męskiej urody niestety bardzo im daleko. I tak, chcąc nie chcąc, zmuszani jesteśmy oglądać nagie torsy, owłosione brzuchy, mięśnie piwne i inne elementy męskiej fizjonomii.

Walka z roznegliżowanymi torsami nie jest łatwa:

Można oczywiście takiego delikwenta pouczyć, jak należy zachowywać się w takiej sytuacji, ale trzeba liczyć się z tym, że na naszą głowę spadnie taka liczba inwektyw, od której aż zrobi się nam słabo. Zaraz też posypią się żale na to, że to skandal, żeby chodzić po mieście w koszulkach, bo to przecież ograniczanie czyjejś wolności czy swobód obywatelskich.

Małgorzata Terlikowska całą nadzieję pokłada w odgórnych zakazach. Pytanie, jak publicystyka chciałaby karać miłośników chodzenia bez koszulek?

Jak nie prośbą, to groźbą. Skoro apele i tłumaczenia nic nie dają, trzeba o kulturę i dobre wychowanie zacząć walczyć odgórnie, administracyjnie. Może wówczas do właścicieli owłosionych torsów dotrze, że miejscem, w którym mogą bez ograniczeń prezentować swoje wdzięki, jest dom, plaża, czy inna działka. Ulica, sklep, a tym bardziej restauracja niech będzie dla ubranych. Golasom dziękujemy!