Kilka dni temu w telewizji Diecezji Warszawsko-Praskiej Salve.TV ukazała się rozmowa z Anitą Gargas, która oskarżyła Jerzego Owsiaka o narażanie uczestników festiwalu Woodstock na śmiertelne niebezpieczeństwo. Dziennikarka stwierdziła, że podczas imprezy zdarzały się przypadki, że ktoś wjeżdżał w tłum rozpędzonym samochodem, bądź konał gotując się w namiocie.

Atak prawicowej dziennikarki, w swoim felietonie opublikowanym w o2.pl, odpiera Karolina Korwin Piotrowska:

Najbardziej wkurza nową władzę hasło „róbta co chceta”, sztandarowe hasło Owsiaka, będące kwintesencją wolności, radości z życia i tolerancji. I pewnie w związku z tym Anita Gargas postanowiła w jednej z telewizji uznać za stosowne obwieścić z nieukrywaną satysfakcją i błyskiem w oku, że koniec „róbta co chceta” jest bliski. Jednej z niewielu idei, która od lat skutecznie i z genialnym skutkiem łączyła ponad wszelkimi podziałami coraz bardziej podzielony i znerwicowany polski naród. Dlaczego tak jest?

Zdaniem Korwin Piotrowskiej, celem szkalujących Woodstock artykułów, jest pogrążenie odwiecznego wroga prawicy - Jerzego Owsiaka:

Tu nie chodzi o bezpieczeństwo imprezy, ale o to, by Owsiak i to, co robi, skończyło się na zawsze. To nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem. Tu chodzi wyłącznie o zemstę i brudną politykę. Sorry, ale spora część tego społeczeństwa, nawet polityczni poplecznicy pani Gargas, wywodzą się z PRL-u choćby ze względu na datę urodzenia. Nie da się nagle utylizować wszystkich. No nie da się.

Dziennikarka zapewnia, że organizator zawsze dbał o bezpieczeństwo woodstokowiczów, zaś ryzykowne zachowania zdarzają się na każdej masowej imprezie i z pewnością nie zabraknie ich także podczas Światowych Dni Młodzieży:

Wbrew temu, co opowiada pani Gargas, Owsiak i jego ludzie robili i nadal robią wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo obecnym tam młodym ludziom. Narkotyki, szanowna pani są wszędzie, jak i seks, nagie biusty, tarzanie się w błocie oraz wrzaski po nocy. Zapewniam, że potencjalni uczestnicy ŚDM też niejedno zapewne za uszami mają, niejedną pewnie flaszkę wypiją, może nawet coś wypalą i prezerwatywę niejedną zużyją. I świetnie. Życzę im tego z całego serca. Bo na tym polega szanowna pani młodość, na tym polega prawdziwe życie po prostu, to jest właśnie wolność wyboru i zabawa.

Na koniec Karolina Korwin Piotrowska przestrzega rząd PiS przed niszczeniem inicjatyw Jerzego Owsiaka:

Bardzo łatwo nowej władzy, w imię owego mitycznego suwerena, przychodzi niszczenie. Za łatwo. Żeby coś zniszczyć, opluć, zdewaluować potrzeba jednej chwili, ale żeby potem to odbudować, potrzeba wielu lat. Nie wiem, kto ludziom nowej władzy doradza, ale radziłabym jej więcej spokoju i normalności, a mniej chorobliwej paranoi, tropienia spisków i nieustannego medialnego polowania na komunistyczne czarownice rodem z III RP, lewaków czy radosnych, może nie zawsze trzeźwych młodych ludzi na masowych imprezach. Nie życzę ludziom władzy wypicia czegoś na wyluzowanie albo wypalenia czegokolwiek, ale dobre samopoczucie póki co nie jest zabronione i reglamentowane.