W swoim felietonie opublikowany w o2.pl, Karolina Korwin Piotrowska zauważa, że to, w jaki sposób Polacy odnoszą się do WAG's wynika z naszych kompleksów i tego, że zwyczajnie zazdrościmy im wygodnego życia:

Reklama

Dla jednych to połowa czegoś ważnego i wielkie wsparcie dla stadionowych gladiatorów, dla innych wypomadowane od rana, a do tego puste i głupie lale, żyjące na koszt mężów. W stosunku do polskich WAGs widać cały nasz narodowy charakter, kompleksy i marzenia. (...) Zacznijmy od tego, że to są młode dziewczyny, kobiety, które całe swoje życie podporządkowały swoim mężom. Rację ma jedna z nich, mówiąc, że jej mąż nie płaci rachunków, nie zajmuje się niczym, co jest związane ze znaną nam życiową codziennością, bo ma ten komfort, że wszystko jest na głowie jego żony. Dosłownie wszystko: zakupy, rachunki, dzieci, zwierzęta, teściowe, cała rodzina, organizowanie życia rodzinnego, kolejne przeprowadzki, pakowanie, pranie, gotowanie. WAGs zajmują się wszystkim, za wyjątkiem treningów i formy mężów, ale i tutaj, jak widać po piłkarzach, ich drugie połowy mają wiele do powiedzenia.

Dziennikarka zauważa, że WAG's wiodą życie pełne luksusów, jej zdaniem jednak płacą za to wysoką cenę w postaci własnych marzeń i pasji. Dziennikarka twierdzi nawet, że żona zwykłego Kowalskiego ma w życiu łatwiej, ponieważ nie żyje na świeczniku i może pozwolić sobie na chwile słabości. Partnerki piłkarzy zaś muszą być zawsze idealne.

W kraju, gdzie ludzie robiący zakupy w dyskontach albo na wyprzedażach marzą o zarabianiu średniej krajowej na umowie o pracę, a nie na śmieciówce, dziewczyna czy żona bogatego piłkarza, który „przecież nic nie robi tylko biega” (takie opinie łatwo się wygłasza siedząc tłustym dupskiem na kanapie i podjadając chipsy), pokazująca na Instagramie torebkę za cenę samochodu, sukienkę prosto z wybiegu w Paryżu albo buty za cenę jednej raty w kredycie we franku, a do tego wyglądająca tak, że serce staje z wrażenia, musi wzbudzać hejt. (...) Wiecie co, ja im jednak takiego podporządkowanego jednemu mężczyźnie i jego pracy i pasji życia, nie zazdroszczę. Pomyślcie o nich ciepło, zanim po raz kolejny zaczniecie je z czystej zawiści hejtować w sieci…