Zdaniem muzyka, problem Opola polega na tym, że obecnie jest to festiwal telewizyjny, którego tworzeniem nie zajmują się artyści tak, jak to miało miejsce w przeszłości

Reklama

Ja pamiętam jeszcze festiwal, który nie był aż w takim stopniu festiwalem telewizyjnym. Organizowali go i konstruowali bardzo poważni dyrektorzy, tacy jak Kofta czy Jonasz Kofta, czy Ernest Bryll, czy Jerzy Dobrowolski - wybitni twórcy, ale także ludzie świadomi pewnych uwarunkowań kulturowych. Oni byli gwarantem naprawdę ostrej selekcji. Był pewien porządek, był wyraźny koncert premierowy, debiutancki, kabaretowy i finał. To wszystko robili artyści. Telewizja to jedynie transmitowała, podawała.- powiedział w rozmowie z pudelek.pl

Jak twierdzi Stanisław Soyka, teraz festiwal podporządkowany jest standardom telewizyjnym:

Od pewnego momentu festiwal stał się telewizyjny, troszkę zaczęło się pruć pod względem doglądania kulturowych wartości. W grę wchodzić zaczęły różne interesy, etos showbiznesowy i o wiele słabsza selekcja. Dlatego rzadko się zdarza, żeby po festiwalu opolskim nagle wyłaniała się jakaś piosenka, która pozostaje na dziesięciolecia, co zdarzało się wcześniej

Artysta dodał jednak, że bardzo ceni festiwal opolski za to, że pielęgnuje tradycję polskiej piosenki.