Wczoraj na antenie Radia Zet, Marek Magierowski, dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta oświadczył, że w rocznicę pierwszych wolnych wyborów, które odbyły się 4 czerwca 1989 roku, Andrzej Duda będzie z wizytą we Włoszech. Magierowski dodał także, że obecnie nie ma powodów do świętowania tej daty, bowiem: Komunistyczne elity władzy mocno zakorzeniły się w wolnej Polsce.

Reklama

Ta postawa prezydenta Dudy i polityków z jego otoczenia rozwścieczyła Karolinę Korwin Piotrowską. Dziennikarka uważa, że 4 czerwca 1989 roku to niezwykle istotna data w historii Polski:

Wkurza mnie, że spora część ludzi robi dosłownie wszystko, by nam, Polakom, tę datę obrzydzić, opluć. Uznają za zdradę narodową i uwerturę do podobno strasznej Trzeciej Rzeczpospolitej. Nagle ktoś po chamsku próbuje wymazać nie tylko ową datę 4 czerwca, ale i cały dorobek następnych lat. Kto im dał do tego prawo? Ja nikomu nie dawałam prawa do tego, żeby sobie wyrzucił za okno spory kawał także mojego życia i nazywał mnie zdrajcą, bo mi się owe lata podobały i uważam, że jestem ogromną szczęściarą, że dane mi było żyć w takich czasach, czasach bezkrwawej społeczno-politycznej rewolucji. - napisała w swoim felietonie dla o2.pl.

Korwin Piotrowska wyjaśnia, dlaczego jej zdaniem był to bardzo istotny dzień dla Polski i Polaków:

Mnie nie obchodziło, że wybory 4 czerwca nie do końca były wolne, dla mnie ten dzień był i zawsze będzie dniem, kiedy zrozumiałam, czym jest wolność i prawo wyboru. Coś o czym tylko czytałam i słyszałam... Jako pierwsze pokolenie urodzone po II wojnie dostałam tę szansę i nie dam sobie tego zabrać. Naszym ojcom, dziadkom to uczucie nie było dane, nikt, żadna pyskata polityczna prostytutka, nie może kazać mi o tym zapomnieć. NIKT.

Dziennikarka jest wściekła na polityków, którzy zapomnieli, że: to, iż mogą mówić nawet największe głupoty publicznie, bezkarnie i często za państwowe pieniądze, to zasługa 4 czerwca. Zapominają, że często to, kim są i jak dobrze sobie żyją, oni i ich rodziny, zawdzięczają przemianom, które wtedy w pokojowy sposób zaczęły się w Polsce. Że wszystko to, co teraz mamy, a póki co mamy sporo i nawet największy chamski krzykacz tego nie zniszczy, to wszystko zawdzięczamy temu, że ponad 60% Polaków poszło wtedy i zagłosowało. I świat za oknem zmienił się na zawsze.

Na koniec dziennikarka apeluje, by w przeciwieństwie do polityków, Polacy należycie uczcili rocznicę pierwszych wolnych wyborów:

A teraz Prezydent sobie tego dnia wyjeżdża z Polski, rząd ma ten dzień gdzieś, urzędnicy państwowi mają wtedy odpracować wolne soboty, opozycja rzuca się sobie do gardeł… Cała nadzieja w nas, zwykłych ludziach, w naszym poczuciu honoru i świadomości dumy narodowej. W naszej ochocie do bycia dumnym z siebie, z tego, co osiągnęliśmy. Bardzo proszę, nie zapominajmy o tym, nie dajmy się zakrzyczeć i nie dajmy zabić 4 czerwca. Proszę…

Reklama