W rozmowie z magazynem "Viva!", Egurrola zdradził, że jako dziecko miał przyjemność poznać księdza Jerzego Popiełuszkę:

Byłem ministrantem do 18. roku życia i byłem świadomy tego, co się działo. I stanu wojennego, i cierpienia, zamordowania księdza Jerzego. Pamiętam go, jak odprawiał msze. To były zazwyczaj poniedziałki, miałem wtedy 13 czy 14 lat, szaleliśmy z kolegami, łobuziakami w zakrystii. On był zawsze absolutnie skoncentrowany. Widać było, że nosi w sobie wielkie brzemię i odpowiedzialność. Jego spojrzenie zawsze powodowało, że od razu wszyscy się uspokajaliśmy. Wiedzieliśmy, że to jest człowiek wielki. Widziałem te przestraszone twarze ludzi, którzy do niego przychodzili po odwagę, siłę, i ten jego spokój, ta mądrość. Był niezwykły.

Reklama

Karierę duchownego, Agustin porzucił dla tańca:

Było i wielkie pragnienie, żebym został księdzem, ale się na to nie zdecydowałem. Zacząłem tańczyć i ten świat wydał mi się bardziej wolny emocjonalnie, bez ograniczeń. Taniec wyrwał mnie z tego powołania. Matka bardzo często mówiła o ojcu – to była jej wielka niespełniona miłość – jak świetnie tańczył. Opowiadała, że na Kubie taniec jest po prostu wszędzie. Na imieninach, urodzinach u nas wszyscy siedzą przy stole, a tam po prostu pojawia się muzyka i wszyscy tańczą. Jako dorosły facet – miałem 36 lat – pierwszy raz pojechałem na Kubę do ojca, poszedłem na urodziny i nagle wszyscy tańczymy, ciotki się bawią, ojciec tańczy.