Krzysztof Ziemiec prowadząc główne wydanie "Wiadomości" poinformował widzów, iż dokumenty ujawnione przez wdowę po generale Kiszczaku, potwierdzające współpracę Wałęsy z Służbami Bezpieczeństwa z całą pewnością są prawdziwe, co poświadczył grafolog. Tymczasem szef IPN zaprzeczył tym doniesieniom i powiedział, że ekspertyza grafologiczna to proces trwający kilka tygodni i na którego wyniki trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Karolina Korwin Piotrowska, przez tę wpadkę, nie miała dla Krzysztofa Ziemca litości. W swoim felietonie opublikowanym w Onecie napisała:

Staram się zrozumieć rewolucyjne i organiczne zaangażowanie pana redaktora a także oddanie dobrej zmianie, ale przepraszam za wyrażenie: bez jaj. To jeszcze, mówię tu o "Wiadomościach", do niedawna był program informacyjny, a nie agitka, do tego kłamliwa.

Ziemiec za swój błąd przeprosił we wpisie opublikowanym na Facebooku. Zdaniem Karoliny Korwin Piotrowskiej jednak, wyjaśnienia te dodatkowo pogrążyły dziennikarza:

Jak jakaś skretyniała do szczętu i upadła na samo dno mentalnego mroku gwiazda szołbizu, która lata tam, na fejsbunia, zamiast do prawnika, konfesjonału czy do psychiatry. Tam Cię utulą, zrozumieją albo wyleją szambo. Dla każdego coś miłego. Dadzą ci też lajki. Stronę Ziemca, póki co, zalajkowało zaledwie niewiele ponad 8 tysięcy fanów. Wiadomości, póki co, jeszcze oglądają miliony. Post Ziemca, w którym przeprasza, dostał niewiele ponad 1000 lajków. Tyle warte jest jego kajanie się. Tyle warta jest mega żenada i agitka, jakiej nie powstydziliby się funkcjonariusze w Stanie Wojennym, którą wczoraj firmował swoją twarzą. Będzie sprostowanie w "Wiadomościach? Na oczach milionów ludzi, których dzień wcześniej pan okłamał?

Na koniec Karolina Korwin Piotrowska pyta dziennikarza, czy warto było zaliczać taką wpadkę:

Panie Ziemiec, skłamał pan brzydko, ludzie to widzieli i kłamstwo poszło w eter. Podobno jest Pan taki moralny, rozmodlony, naucza pan innych jak żyć, w kółko mówi o Bogu, Duchu Świętym i religii. Nie wiem, czy pan rozumie, ale wcale nie chodzi już o teczki czy o Bolka. Tu chodzi o jakieś szczątki moralności właśnie, o rzetelność i zawodowstwo, o którym to, co wiem od wczoraj, nie ma pan zielonego pojęcia. Wyciera się pan dziennikarską rzetelnością i obiektywizmem jak ścierą, a więc jedyne co pan robi, po takiej wtopie na oczach milionów, to idiotyczne oświadczenie na facebooku. Wstyd. Pana przeprosiny są warte tysiąc lajków. Tyle jest pan teraz wart. Pan, pana kariera, twarz i tak zwany profesjonalizm, a od wczoraj słowo "rzetelność" powinno być wykreślone z pańskiego słownika. Naprawdę było warto?