Tymański został poproszony o opinię na temat udziału Górniak w Eurowizji przez "Fakt".

Nie chcę walić w Edytę jak w manekina bokserskiego. Ma łatwość do wypowiadania sądów dość mało zrównoważonych. Kibicuję jej, są momenty, kiedy mam ochotę jej coś powiedzieć np. żeby być artystą trzeba zasłużyć na to. Nie wystarczy ładnie się prezentować czy śpiewać.

Muzyk wyjaśnia, kiedy jego zdaniem Górniak będzie miała prawo nazywać siebie artystką:

Ja jestem artystą, ona nie. Może ona bywa nim czasami. Wokalistka to nie jest artystka. Ma szansę nią być, jeśli nagra dobrą płytę. Edyta na Eurowizji? Nie wiem, czy tędy droga. Edyta powinna szukać głębiej, podobało mi się, gdy mówiła, że jest buddystką, szukała siebie. Widziałem ją na warsztatach jogi Natalii Przybysz z jej mentorem . Była tam też Edyta, ale tylko 15 minut. Przyszła popatrzeć i uciekła. Dlaczego? Bała się? Myślała, że jest wielka i już nic nie musi? Myli się - musi.

Na koniec Tymański stwierdza, że nie widzi powodu, dla którego Górniak miałaby ponownie próbować swoich sił na Eurowizji:

Lubię ją, fajna i ładna dziewczyna, ale tak jak powiedziałem-artystą trzeba być, a nie nim tylko bywać, bo ładnie się śpiewa. To za mało. Trzeba ciężko pracować nad sobą i rozwijając się dawać ludziom dowód, że robimy jakiś proces. Obiecuje się ludziom rozwój, żeby potem powiedzieli „kiedyś byłeś taki, a dziś jesteś lepszy”. Eurowizja po raz drugi dla Edyty? Po co?!