W felietonie opublikowany w Onecie, dziennikarka ostro rozprawia się z dwoma najpopularniejszymi polskimi festiwalami:

SuperHit festiwal w Sopocie i Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Dwa relikty przeszłości, mauzolea piosenek, medialne spędy, wydarzenia towarzyskie, stylistyczne, ale raczej nie muzyczne. Czasy festiwali, które lansowały cokolwiek nowego, jakościowego, inspirującego, w erze You Tube, Spotify i mediów społecznościowych, minęły raczej bezpowrotnie. Nie było pojedynków na piosenki, na jakość muzyczną, ale na biusty, sztuczne rzęsy, makijaże, sukienki i żenujące dowcipy twarde jak betonowe suchary. Brak jakiejkolwiek wizji artystycznej owych wydarzeń, przy dominującym pragnieniu zebrania przed telewizorami jak największej ilości widzów i naciągnięcia jak najbardziej hojnych sposnsorów do sypnięcia kasą. To się czuło. Szkoda, że nie to nie są już święta muzyki, a organizatorów, sponsorów i stylistów. No i zbiory newsów i ploteczek dla brukowców.

Karolina Korwin Piotrowska doszła do wniosku, że dziś festiwale organizuje się w takich oto celach:

Po to, aby nastąpił mrożący krew w żyłach pojedynek biustów pomiędzy Tatianą Okupnik (Polsat) a Agatą Młynarską (TVP). Obie panie prowadziły koncerty. Tej pierwszej raczej nikt o zdrowych zmysłach już o muzykę nie pyta, a tę drugą wszyscy pytają o wiek oraz o to, czy biust sobie zrobiła. Bo jakby urósł, a że nie jest dziewczyną Radosława Majdana, którego partnerkom biusty rosną pobudzone jego cudnym dotykiem, plotek jest sporo.

Na szczęście, w zalewie kiczu i tandety, zdaniem Korwin Piotrowskiej na scenach Opola i Sopotu pojawiają się artyści, dla których wciąż liczy się muzyka. Dziennikarka bardzo pozytywnie oceniła występ Meli Koteluk, Natalii Kukulskiej, Edyty Bartosiewicz grupy Hey oraz Michała Szpaka. 

Suchej nitki zaś nie zostawiła na Halinie Mlynkovej i Barbarze Kurdej-Szatan:

Skutecznie i z rozmysłem zmasakrowały wykonywane przez siebie utwory. Nie wiem, skąd przekonanie organizatorów, że wszystkie miłe, modnie ubrane i ładne dziewczyny, a czasem też gwiazdy seriali, powinny śpiewać, nie rozumiejąc kompletnie o czym śpiewają. Wpadka z Joanną Moro, która koszmarnie udawała Annę German nikogo nic nie nauczyła?

Zdaniem dziennikarki, młode pokolenia artystów, tego jak występować na festiwalowej scenie, powinny uczyć się od takich gwiazd, jak Beata Kozidrak czy Justyna Steczkowska:

Młode kadry mogą się od nich tylko uczyć. Nie tylko tego, jak się bawić, pić i ubierać, ale jak być na scenie długo i bez żadnych wpadek. No i jak się śpiewa na żywo. Bo słuchając niektórych zawodzeń z obu scen, miało się wrażenie, że 90% występujących nigdy nie powinno się znaleźć na jakiejkolwiek scenie.