Dla Edyty Górniak, odmowa ze strony szefów telewizji publicznej musiała być sporym ciosem. Artystka była bowiem przekonana, że powrót na Eurowizję to wyłącznie kwestia jej decyzji, a ewentualna zgoda spotka się z dużym entuzjazmem.

Reklama

Od czasu mojego wystąpienia na Eurowizji prawie w każdym kolejnym roku wracały do mnie zapytania - czy wrócę. Zapytania od publiczności, od Telewizji Polskiej, a także samych nawet dziennikarzy z Naszego kraju i z krajów europejskich. Niezrozumiałe jest wciąż dla mnie, choć piękne, jak trzyminutowe wystąpienie mogło z taką siłą zapaść w pamięci tylu ludzi i na tak długo... Przyjmuję to z pokorą i Wielkim Szczęściem. - napisała na swoim profilu na Facebooku.

Niestety diva mocno się przeliczyła, bowiem kiedy wreszcie zgłosiła się do Telewizji Polskiej z zamiarem wystąpienia w konkursie, dyrekcja powiedziała nie:

Po 20 latach nieustających zapytań podjęłam wreszcie przełamującą dla mnie samej decyzje. Zgłosiłam swoją gotowość na ręce Marka Sierockiego. Po miesiącu wróciła do mnie informacja, iż Dyrektorzy artystyczni TVP 1 wybrali inną osobę, co przyjęłam z jak największą pokorą. Chciałam podarować Wam piękną niespodziankę w tym szczególnym roku, ale .. będą inne. Utwór naturalnie dołączy do mojego Albumu jako bonus track. - pociesza swoich fanów artystka.

Jak sądzicie, czy Edyta Górniak faktycznie przyjęła odmowną decyzję szefów stacji ze spokojem i pokorą?