Dziennikarka, która specjalizuje się w tematyce show biznesu, udzieliła portalowi plejada.pl, obszernego wywiadu poświęconego wyłącznie aferze z Małgorzatą Herde. Korwin-Piotrowska nie kryje swojego oburzenia praktykami managerki, jednocześnie jednak nie rozumie, jak to możliwe, że celebrytki tak długo dawały się oszukiwać:

Reklama

Ta cała sprawa pokazuje, że kariera celebrytek ma krótkie nogi, aczkolwiek obute czasem w szpilki, które kosztują kilka miesięcznych pensji. Pani Herde zebrała grupę młodych, ładnych, długonogich dziewczyn, którym przewodziła i z którymi lansowała się na salonach. Tu powinien się wypowiedzieć psycholog albo psychiatra. Moja przyjaciółka, psycholożka uważa, że zadziałał tu rodzaj syndromu sztokholmskiego - ofiara uzależnia się emocjonalnie, mentalnie od swego oprawcy. Te dziewczyny tak jej zaufały i przywiązały, że bały się wątpić w cokolwiek, pytać o swoje sprawy i kwestionować czegokolwiek, żeby nie zawieść jej zaufania. No bo zawdzięczały jej sporo i o tym też trzeba pamiętać. To, na co zdecydowały się te dziewczyny to rodzaj ubezwłasnowolnienia! Dla mnie to niezrozumiałe, sprawa bardziej dla psychologa niż dla prokuratora. Jak można komuś oddać całkowitą kontrolę nad finansami?

A co zdaniem dziennikarki celebrytki zawdzięczały Małgorzacie Herde?

Wszystkie są młode, znane, wyględne, długonogie, popylają perfekcyjnie w szpilach nieraz na trzy imprezy dziennie – takie klony Paris Hilton. Załatwiała okładki i sesje dla magazynów, była pożądana przed media, chodziła na bankiety. To dawało wymierne efekty - przecież te dziewczyny nie mając wiele do zaoferowania, brylowały na okładkach i udzielały wywiadów, o których znacznie zdolniejsze i bardziej utytułowane mogą jedynie pomarzyć! Oznacza to, że Herde była skuteczna.

Korwin-Piotrowska jest przekonana także, że cała afera bardzo negatywnie wpłynie na medialne wizerunki oszukanych celebrytek. Jej zdaniem, internauci nie pozostawią na Herbuś i Kwaśniewskiej suchej nitki:

Ich wątłe wizerunki zostały zniszczone, wyszły na, tu zacytuje fora: "bogate idiotki, które nie kontrolują kompletnie swoich dochodów". Może zarabiały tak dużo, że tego nie ogarniały? Ludzie są wkurzeni, bo jest kryzys, a tu po raz pierwszy raz padają takie gigantyczne kwoty. Podopieczne Herde będą teraz znienawidzone za głupotę. Najciekawsze są w tym wszystkim nierejestrowane korzyści, o których pisze "Wprost". Vouchery na kilka tysięcy, drogie gadżety, od których celebryci nie płacą podatków. Politycy muszą je zgłaszać, gwiazdy nie. Pytanie o to, kiedy wejdzie tutaj Urząd Skarbowy, wydaje się uzasadnione. Jeśli dojdzie do procesu, te kwoty, transakcje, różne układy wyjdą na jaw.