Pikej pojawił się w programie "Dzień Dobry TVN", gdzie wyznał, że zapowiadany koniec jego kariery był wymyśloną intrygą, mającą na celu przykuć uwagę do jego nowego singla:

To był dosyć zabawny żart. Dostałem sporo wiadomości po tym jak ogłosiłem zakończenie kariery typu: "Pikej nie odchodź, podoba nam się muzyka, czekamy na twoją płytę". Było ich sporo, ale nie odpisywałem na nie, bo to były tylko dwa dni, kiedy wyszła wersja druga i okazało się, że to wszystko jest żartem. Bardziej chodziło mi o zwrócenie uwagi na nowy teledysk i piosenkę, przez co uknułem taką małą intrygę. No i się udało.

Kukulski zapewnia, że sporo osób namawiało go do tego, by jednak nie rezygnował z kariery:

Mam nadzieję, że ludziom było smutno, jak dowiedzieli się, że kończę karierę i te wiadomości od nich bardzo mnie podbudowały, bo w wiadomościach prawie wcale nie było hejtów i przychodziły same zachęcające wiadomości, pozytywne, żebym robił to dalej i to podbudowało mnie wewnętrznie.

Pikej jak zwykle wykazał się także bardzo optymistycznym podejściem do swojego wizerunku w mediach:

Może hejterzy lubią być w jakiś sposób zrobieni w balona? Większość z tych hejterów to są ludzie, którzy nie wiem, może to są moi przyszli fani? Ja nie chcę ich obrażać, ja chcę ich przekonać do siebie, bo może oni kiedyś będą przychodzić na moje koncerty czy kupować moje płyty. 

Na koniec Kukulski zapowiedział, że nie zrezygnuje z muzyki i będzie ją "tworzył" do końca swoich dni:

Myślę, że nigdy nie zajmę się czymś innym, tym bardziej, że coraz więcej ludzi jest za mną i mam coraz lepszy pr. Widzę po statystykach jak te utwory się sprzedają, schodzą, jak są ściągane i jest coraz lepiej, więc będę to realizował do końca moich dni.

Co sądzicie o takiej "intrydze" Piotra Kukulskiego?