Do wypadku doszło w połowie września. Rosati i Adamczyk jechali nocą do Zamościa, gdzie aktor z samego rana miał rozpocząć zdjęcia na planie nowego filmu. W pewnym momencie, ich samochód zjechał z drogi i wpadł do rowu. Adamczyk wyszedł z tego bez szwanku, Rosati zaś doznała dość poważnej kontuzji nogi. W ostatnim wywiadzie dla "Vivy!" wyznała:

Nie mam zamiaru ukrywać, że nie było to zwykłe złamanie. Ale z drugiej strony wiem, że najgorsze mam już za sobą.

Aktorka stwierdziła także, że dla niej jedną z najgorszych konsekwencji tego zdarzenia było to, że musiała rzucić papierosy:

Nie palę teraz. Kiedy lekarz po operacji oznajmił mi, jak będą wyglądać najbliższe miesiące mojego życia, podkreślił, że nikotyna jest wykluczona, bo zaburza proces gojenia się kości. Dla mnie to była jedna z najgorszych wiadomości, ale moi bliscy się ucieszyli.

Weronice doskwiera także brak aktywności, do której jest bardzo przyzwyczajona:

Wcześniej każdy dzień rozpoczynałam o szóstej, siódmej rano, biegałam na siłownię, na plan, casting, spotkanie, byłam w ciągłym ruchu, w podróży. Ale teraz nie mogę już doczekać się, kiedy stanę na nogę, a najlepiej na dwie.

O związku z Piotrem Adamczykiem Weronika nie chciała rozmawiać. Jednak zapytana, czy miniony rok będzie wspominać jako ten, w którym spotkała miłość, odparła:

Bardzo pięknie to ujęłaś...