Na swoim blogu Anna Mucha postanowiła wyrazić swoje oburzenie, wobec plotek jakie pojawiają się na jej temat w tabloidach. Artykuł, który tak rozsierdził aktorkę, pojawił się kilka dni temu w "Super Expressie":

Reklama

Niezależnie czego bym nie zrobiła (a trochę robię) i tak napiszą o mojej d...e W lukrowanym tekście („ach jaka ona to nie jest wspaniała!”) w Super Expresie ukazała się informacja, że ponoć za darmo rodzę w najlepszej prywatnej klinice w Warszawie, a nawet, że mam możliwość bezpłatnej konsultacji u chirurga plastycznego w intymnym zakresie. Dziękuje za tak dogłębną troskę o moje zdrowie i urodę. Jestem tak mocno, mocno wzruszona, że mogę się postarać, by redakcja „Super Expressu”, która tego newsa - nomen omen - spłodziła otrzymała zniżkę na badania głowy i/lub z zakresu psychiatrii. Alternatywnie mogę też zaproponować konsultację u proktologa. Bo to jednak newsy z d...y są.

W dalszej części wpisu, Mucha grozi autorom podobnych plotek sądem:

A już tak na serio, chciałabym przypomnieć, że po pierwsze nadal mam prawników i nie zawaham się z nich skorzystać! Dlatego zalecam ostrożność i zaniechanie dalszego pisania o przebiegu mojej ciąży, wróżenia z fusów na temat daty urodzin dziecka, płci czy imienia, wyciągania informacji od personelu, śledzenia mnie, wystawania pod moim domem itp., itd - czytamy na blogu aktorki.

Co sądzicie o oburzeniu Anny Muchy, w świetle tego, że aktorka uważana jest za królową ustawek i stałą bywalczynię kolorowej prasy?