W rozmowie z portalem onet.pl, Marcin Prokop wyznał, że było mu przykro z powodu utraty pracy, jednak nie czuje, że zasłużył na to by zostać zwolnionym:

Reklama

Jeśli chodzi o tygodnik „Przekrój”, to oczywiście smutna sprawa. Warto podkreślić, że przejmując tytuł z Zuzą Ziomecką czuliśmy się jak major Henryk Sucharski w dwóch osobach. Wiedzieliśmy, że bronimy Westerplatte. Pytanie tylko, jak długo będziemy się bronić i w jakim stylu. Mam wrażenie, że nie polegliśmy, w tym sensie, że zrobiliśmy fajną gazetę. No a że wydawcy nie starczyło cierpliwości, żeby do niej dopłacać, trudno mi brać za to odpowiedzialność. Natomiast mam już oczywiście swoje plany związane nie tylko z występowaniem w telewizji. - powiedział dziennikarz

Czego dotyczą zawodowe plany Marcina Prokopa? Okazuje się, że w najbliższym czasie planuje wydać aż trzy książki:

Kończymy z Szymonem Hołownią książkę, która ukaże się teraz na jesieni, 25 października. Książkę, która parę osób zaskoczy, bo jesteśmy tam bardzo osobiście przedstawieni, dość dużo intymnych wynurzeń, wyznań i tego typu historii. Nieco później przystępuję do pisania książki z Dorotą Wellman, a potem znowu z Szymonem Hołownią, więc mam co robić. - wyjawił Prokop w rozmowie z onet.pl