Andżelika, 10-letnia córka Anny Samusionek i Krzysztofa Zubera, na wniosek matki została umieszczona w domu dziecka. Dziewczynka przebywa tam od tygodnia i odmawia jakichkolwiek kontaktów z mamą. Ojciec dziewczynki zaś, ze względów formalnych, wciąż nie może zaopiekować się córką. By zmienić tę sytuację, poprosił o pomoc Rzecznika Praw Dziecka.

W rozmowie z "Super Expressem" stwierdził zaś, że jego była żona zrobi wszystko, by córka nie trafiła do niego. Jest ponoć skłonna nawet umieścić dziecko w zakładzie psychiatrycznym:

Ania dąży do tego, by przenieść Andżelikę do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Chce ją całkowicie odciąć od świata, ode mnie, od fotoreporterów, chce ją tam zamknąć, by z nikim nie mogła się kontaktować. Ona cały czas straszyła Andżelikę, że zamknie ją w zakładzie psychiatrycznym, teraz zaczęła do tego dążyć.

W rozmowie z "Faktem" zaś, Zuber twierdzi, że głównym motywem działań jego byłej żony, są pieniądze. Jak wyznał, Samusionek za sprawą zaprzyjaźnionej dziennikarki, próbowała się wiedzieć, czy jej były mąż będzie płacił jej alimenty nawet wówczas, gdy córka znajdzie się pod jego opieką:

Zapytała mnie, czy jak przejmę opiekę nad córką, to będę domagał się alimentów od Anny Samusionek. Zapytała mnie w imieniu Anny Samusionek, czy jestem gotów złożyć taką deklarację, że nie będę domagać się alimentów przed całą Polską. Więc o to chodzi! Kasa jest najważniejsza, bo to stałe źródło utrzymania. Chcę powiedzieć, że ja płacę prawie 2,5 tysiąca miesięcznie. Płaciłem również przez te lata, gdy nie widziałem dziecka.

Anna Samusionek nie udziela żadnych wywiadów na temat zaistniałej sytuacji. Poza oficjalnym oświadczeniem, wysłała jedynie smsa do reporterki "Wprost", która pisząc artykuł na ten temat, próbowała zdobyć jej komentarz:

Jedyne co mogę powiedzieć, to że nie życzę żadnej matce bólu, jaki odczuwam na myśl, co dzieje się z moją ukochaną córeczką. Nie jestem winna tej sytuacji. Ze swojej strony robię wszystko by mogła wrócić do normalności. Jednak to, co gotują nam tabloidy, goniący mnie paparazzi, z pewnością tego nie ułatwia.

W tym samym artykule, znalazły się wypowiedzi osób z otoczenia aktorki. Marek Szmbelan, który współpracował z nią w Fundacji Razem Lepiej, nie ma wątpliwości, że Samusionek jest złą matką:

Nie mogłem patrzeć jak przez lata wykorzystywała dziecko do zemsty na byłym mężu. Urządzała córce psychiczne piekło. Nie mogła pracować dłużej w fundacji, która przecież przeciwdziała przemocy. To granda, że sąd pozbawił Angelikę wolności zamykając ją w takiej placówce. Żądamy zmiany decyzji w trybie pilnym i wypuszczenia dziewczynki, umieszczenia przy ojcu. Skoro dziecko ostatnie trzy miesiące było z tatą, to dlaczego ma z nim nie zostać do rozstrzygnięcia procesu?

Przy takiej wymianie argumentów, trudno zdecydować, która strona ma rację. Najgorsze w tej sytuacji jest jednak to, że na wojnie rodziców, najbardziej cierpi dziecko.