Na łamach tabloidu, ukrywająca się pod fałszywym imieniem kobieta, relacjonowała, że wychodząc wieczorem z warszawskiego klubu Enklawa, natknęła się na szarpaninę dwóch mężczyzn. Jednym z nich miał być Rafał Maserak, który przerzucił ponoć swoją agresję na niewinną kobietę, próbującą rozdzielić go z przeciwnikiem. Informatorka "Super Expressu" twierdzi, że tancerz pobił ją tak dotkliwie, że z licznymi obrażeniami wylądowała w szpitalu. Sam agresor, miał ponoć uciec zaraz po dokonaniu napaści. Dla potwierdzenia brutalności czynu, tabloid zamieścił zdjęcie zmasakrowanej twarzy kobiety.

Reklama

Rafał Maserak postanowił zareagować na te doniesienia i zorganizował specjalną konferencję prasową. W imieniu tancerza, wyjaśnienia złożył jego pełnomocnik, Michał Wawrykiewicz:

W zasadzie jedyną prawdziwą informacją, która pojawiła się dzisiaj w "Super Expressie" w odniesieniu do pana Rafała, jest to, że przebywał przed klubem Enklawa w nocy z 12 na 13 września. Był w tym klubie i po wyjściu z klubu był przy całym tym zdarzeniu, które miało miejsce. Natomiast wszystko inne jest nieprawdą.

Nie jest prawdą, że skatował, pobił, czy nawet dotknął tę kobietę. Na tę okoliczność posiadamy szereg dowodów, absolutnie niepodważalnych i niezaprzeczalnych poczynając od zeznań kilku świadków, którzy byli z panem Rafałem, a kończąc na dowodzie zupełnie niepodważalnym, czyli filmie, który został zarejestrowany przez kamerę przemysłową monitoringu klubu Enklawa, na którym to filmie widać bezsprzecznie, że kobieta została uderzona, natomiast tą osobą, która uderzała nie jest pan Rafał. Widać go na filmie, widać jego twarz i widać, że nie ma nic wspólnego z tymi obrzydliwymi oskarżeniami pod jego adresem. Pan Rafał jest do dyspozycji policji, złoży wszelkie wyjaśnienia.

Potwierdzeniem prawdomówności tancerza, miało być nagranie z kamery zamontowanej przed klubem, na którym widać dwóch szarpiących się mężczyzn oraz kobietę, która próbuje ich rozdzielić, a następnie zostaje uderzona przez jednego z nich.