Ktoś może powiedzieć, że mój tekst jest za mało jednoznaczny, ale na polu minowym lepiej zachować trzeźwość umysłu - napisał w serwisie NaTemat.pl Tomasz Lis. Dziennikarz, który w poniedziałek gościł Katarzynę Figurę w swym programie w TVP2, przyznał, że przygląda się pojawiającym się na forach publicznych opiniom.

Reklama

Głosy "wątpiące" można podzielić z grubsza na trzy grupy. Po pierwsze są ci, którzy uważają, że mówienie o tym, że doświadczyło się przemocy, jest niewiarygodne, gdy mówi to ktoś, kto doświadczał jej przez lata, "bo niby przez lata mu nie przeszkadzało, a teraz przeszkadza". Drugi typ wątpliwości dotyczy właśnie deklaracji publicznych. Trzeci deklaracji w mediach - wyliczył Lis.

Pierwszą z nich obalał, twierdząc, że mówienie o złych rzeczach, które nas spotykają, zawsze jest trudniejsze, niż mówienie o rz dobrych. Czy nie jest niemal zawsze tak, że wstydzimy się tego co nam się przydarzyło, że chcemy, by wiedza o tym, na wieki wieków amen, była naszą tajemnicą? - pyta dziennikarz. I dodaje od razu, że argument ten wybitnie dotyczy aktorów, dla których wyznanie o dotyczące słabości jest wizerunkowo problematyczne.

Zbijając kolejny argument, Lis pisze o swym wrażeniu z poniedziałkowego programu. Powiem szczerze. Miałem w istocie wrażenie, że korzysta ona z aktorskich umiejętności. Ale wcale nie po to, by odegrać dramat, lecz po to, by się po prostu emocjonalnie nie rozsypać - stwierdza.

Pisząc o trzecim argumencie, przyznaje, że w tej samej "Vivie", w której Katarzyna Figura mówiła o swym dramacie, wcześniej pojawiała się, opowiadając o szczęśliwej rodzinie. Relacja Katarzyny Figury jest według mnie wiarygodna, do tego mamy niezwykle mocne słowa jej teściowej. Wciąż nie są to jednak wszystkie strony. Ich wysłucha dopiero sąd - stwierdza.

Na koniec Tomasz Lis stwierdza, że wyznanie Katarzyny Figury może pomóc wielu kobietom, ale również i mężczyznom, tkwiącym w domowym piekle. Choć jest też druga strona medalu. Kto wie, pewnie znajdą się i takie, które uznają, że mówienie o przemocy, czytaj kłamanie o przemocy, to dobry sposób na zlinczowanie małżonka, pozbawienie go dzieci, ugranie swojego w sądowej walce o pieniądze - dodaje dziennikarz.