Marek Sierocki, który w TVP1 prowadzi m.in. program "Szansa na sukces" oraz komentuje finały Eurowizji w rozmowie z Plejadą przyznał, że jakiś czas temu jego postrzeganie świata bardzo się zmieniło.

- Patrzę na wszystko z zupełnie innego puntu widzenia. Półtora roku temu dowiedziałem się, że mam nowotwór prostaty. Byłem w szoku, zwaliło mnie to z nóg. Regularnie się badałem i zawsze miałem dobre wyniki. Nie miałem żadnych objawów. Nic nie wskazywało na to, że jestem chory. Nawet poziom PSA miałem prawidłowy. Gdy usłyszałem diagnozę, całe życie przeleciało mi przed oczami. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego akurat mnie to spotkało i czy uda mi się pokonać tę chorobę - wyznaje w rozmowie z Plejadą.

Reklama

Sierocki tuż przed operację poleciał do Barcelony i odwiedził wszystkie miejsca, które kocha m.in. tapas bary. Poszedł też na mecz FC Barcelony.

- Z tyłu głowy miałem myśl, że to może być mój ostatni wyjazd w życiu. Na szczęście, trafiłem na bardzo dobrych lekarzy, którzy zapewnili mi świetną opiekę medyczną. Poza tym dzięki temu, że regularnie się badałem, nowotwór został wykryty we wczesnym stadium - mówi.

Sierocki o swojej chorobie: Nabrałem dystansu do świata

Operacja na szczęście się udała i okazało się, że nie był to nowotwór złośliwy. Sierocki przyznaje, że ma obawy, czy choroba nie wróci, ale regularnie się bada i jest dobrej myśli. Dodaje, że całkowicie przewartościował swoje życie. Poza tym, że zdrowo się odżywia i regularnie spaceruje, mniej na siebie bierze.

- Doszedłem do wniosku, że nie ma nic ważniejszego niż zdrowie i rodzina. Nabrałem dystansu do świata. Przestałem się spieszyć i okazuje się, że nigdzie się nie spóźniam. Mniej na siebie biorę i żyję spokojniej - mówi.

- To było jakieś ostrzeżenie. Zachęta do tego, bym wyhamował. Na pewno też nauczyło mnie to pokory do życia. Dziś cieszę się każdym dniem, każdą chwilą. Bardziej doceniam to, co mnie spotyka - dodaje.