Mam problem z instytucją, a nie z wiarą. Wszyscy widzimy kolejne mnożące się przypadki pedofilii, wtrącanie się w sprawy polityczne, światopoglądowe. (...) Nigdy nie chciałem, żeby katolicy słuchający "Postu", czuli się obrażani. Nie piętnuję wiary, tylko hipokryzję - mówił w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego.

Reklama

Podsiadło stwierdził również, że chce dokonać apostazji. Te słowa piosenkarza wywołały lawinę komentarzy. Głos w tej sprawie zabrał także jezuita ojciec Grzegorz Kramer.

Przyznał, że słowa Dawida mocno go zasmuciły, ale potępia ataki na muzyka.

Mnie to smuci. Bo zawsze jak ktoś odchodzi, znaczy to, że nie znalazł we wspólnocie, którą tworzę, wystarczająco miłości, by zostać. Wkurza mnie to, że potrafimy, jako wspólnota, powiedzieć na taki fakt: "dobrze, że odchodzi", "Kościół sobie poradzi bez niego", "Kościół przetrwał 2000 lat, to też przetrwa". Albo szydercze teksty: "jak my to zniesiemy?" - napisał na Instagramie.

Wkurza mnie, bo czytamy w kościołach Ewangelię o dobrym pasterzu, który zostawia 99 owiec i szuka jednej. Te "paskudne" zdania wyrażają prawdę, że sobie poradzimy bez pana Dawida i tysięcy innych. Ale ta prawda jest pozbawiona miłości - dodał.

Kiedyś usłyszałem od jednego ważnego jezuity, że jak odejdę, to Towarzystwo sobie beze mnie poradzi. To prawda, poradziłoby sobie, bo kimże ja jestem. Jednak jestem w Kościele i wstępowałem do zakonu, bo uwierzyłem w miłość. Nie brutalne prawdy - wspomniał.