Katarzyna Glinka została zapytana o największe niepowodzenie w jej życiu.

Reklama

Rozwód i rozpad rodziny to była bardzo duża porażka - odpowiedziała.

Dla mnie rodzina zawsze była ważna. To, że się to posypało, wiesz... Dzisiaj to jest bardzo proste: no, nie udaje nam się, nie zgadzamy się, dziękujemy, do widzenia. (...) Chciałam mieć rodzinę, to było w moich wizjach i wyobrażeniu, że i kariera, i dziecko, i rodzina jest do pogodzenia. I do dzisiaj zazdroszczę wszystkim, którym udało się to pogodzić - wyznała w rozmowie z Żurnalistą.

Mężem Katarzyny Glinki był Przemysław Gołdon. Para rozwiodła się w kwietniu 2015 roku.

Reklama

Aktorka wyznała, że najtrudniejsze było wychowywanie dziecka na dwa domy.

To było trudne i poszły za tym duże konsekwencje, bo mieliśmy dwuletnie dziecko. Nie dość, że nie była to twoja wymarzona sytuacja, to poza tym jednak jest trudno, bo jesteśmy podzieleni na dwa domy. To w ogóle nie było moje wyobrażenie o życiu, że wychowuję dziecko i muszę je oddać na weekend. Pamiętam, jak znajomi i psychologie mi mówili, żebym traktowała to jako dwa dni wolności dla siebie. Mówiłam: "Ale ja nie chcę wolności, ja chcę mieć to dziecko, chcę spędzać z nim czas, potrzebuję mieć go, być z nim, bo po to go urodziłam!" - stwierdziła.

To był bardzo trudny czas. A później przyszły też refleksje, że szkoda, że nie udaje się to czasem... - dodała.