Ewa Kasprzyk wcieliła się w filmie na podstawie książki Blanki Lipińskiej w postać matki głównej bohaterki.

Reklama

Aktorka zastąpiła w tej roli Grażynę Szapołowską.

W rozmowie z Beatą Tadlą powiedziała, że nie czytała krytycznych opinii na temat filmu, bo doskonale wie, w czym zagrała.

Po co czytać recenzje, jak ja to zobaczyłam. Ale na szybkim, czyli na przewijaniu - stwierdziła.

Reklama

Tylko tak da się to oglądać, ponieważ tam nie ma treści - dodała.

Powiedziała, że przyjęła propozycję zagrania w tym filmie, bo po pandemii brakowało jej nowych wyzwań.

Czasem chęć dotknięcia czegoś, co jest tak złe, inne, kontrowersyjne, jest silniejsza od tego, że powiedzą, że zagrałaś w gniocie - wyjaśniła.

No a w ilu "gniotach" grają aktorzy? Tutaj jest krótka piłka, ponieważ wiesz, w czym grasz. Czasem zdarza się, że dostajesz film artystyczny i okazuje się, że to będzie wielka produkcja i też możesz zebrać złe opinie - powiedziała w "Onet Rano".

Ja tam nie grałam w scenach łóżkowych, w polskiej mentalności jest to nie do pomyślenia. Ale główni bohaterowie zajmują się tym, czym się zajmują. Już pierwszy kadr zaczyna się od tego, że Massimo pos*wa Laurę - powiedziała.