Antoni Królikowski, mąż Joanny Opozdy, opublikował w sieci nagranie z interwencji w domu, z którego jego teściowa chciała zabrać swoje rzeczy. Uniemożliwiać jej to miał właśnie Dariusz Opozda. Poza kłótnią, doszło do użycia broni.

Reklama

Emocje jeszcze nie opadły do końca, co się wczoraj wydarzyło. W każdym razie pokażę wam tutaj, jak byłem świadkiem, jak brałem udział w zdarzeniu, w którym padł strzał z pistoletu. Ten strzał przebił ścianę, przeleciał nad głową szwagierki. Strzelał mój teść, Dariusz O., z Buska-Zdroju (...) I bardzo dziwi mnie to, dlaczego policja w Busku bada to, czy pan Dariusz ma pozwolenie na broń, jaka to broń, a nie to, że wczoraj o mały włos nie zabił niewinnych ludzi. Co ten człowiek robi na wolności, ja się pytam?! - mówił Królikowski na nagraniu zamieszczonym na Facebooku.

Teraz radca prawny mężczyzny przesłał oświadczenie serwisowi Pomponik, w którym przedstawia swoją wersję wydarzeń.

Już sama analiza nagrań dostępnych w Internecie dowodzi, że to zachowanie uczestników było ukierunkowane na niszczenie mienia pokrzywdzonego. Zwrócić należy uwagę, że nikt nie przyjeżdża po rzeczy, używając widocznej na nagraniach przemocy. Trwają czynności mające na celu ustalenie przebiegu zdarzenia oraz osób biorących w nich udział. Wskazane jest powstrzymanie się od jakiegokolwiek komentowania wydarzeń do jakich doszło do czasu zakończenia postępowania prowadzonego przez właściwe organy państwowe. Pokrzywdzony oponuje twierdzeniom zawartym w publikacjach prasowych oraz portalach społecznościowych - czytamy.