Marsz Niepodległości ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Wydarzenie corocznie jest szeroko komentowane w mediach ze względu na ekscesy, do których podczas niego dochodzi.

Swoją opinię w tej sprawie wyraził Maciej Stuhr.

Reklama

Niestety, ta data od lat kojarzy mi się z niebezpieczną Warszawą, więc nie szukam tego typu sensacji, szczerze mówiąc. Chciałbym to święto jakoś obchodzić, bo jestem Polakiem i chciałbym, żeby to było też moje święto - powiedział w rozmowie z wp.pl.

Chciałbym, żebyśmy mogli porozmawiać ze sobą jakoś o wspólnocie, planach na przyszłość. Chciałbym oddawać jak najwięcej pola młodym ludziom, bo wydaje mi się, że pewne pokolenia zaszły w konflikcie za daleko - dodał.

Wyraził nadzieję, że obecne spory da się w przyszłości zamienić w coś pozytywnego.

Jeśli chodzi o 11 listopada, to warto sobie o tym wtedy pomyśleć i się zastanowić. Żeby te słowa, barwy narodowe, pieśni patriotyczne, nasza historia, coś dla nas znaczyły, ale w takim sensie, że dla wszystkich, żeby coś jeszcze zostało po tych naszych sporach i każdy się mógł wzruszyć słysząc jakieś dźwięki albo widząc jakieś barwy, a nie tylko jedna część, a druga część będzie się wtedy np. bała i - tak jak ja - omijała świętowanie szerokim łukiem - stwierdził.