Richardson i Zamachowski byli parą przez 10 lat. W marcu tego roku potwierdziła rozstanie z mężem.

Reklama

Teraz dziennikarka zamieściła w sieci wpis dotyczący jej byłego już partnera. Zaapelowała do fanów i internautów, by nie obrażali go wyzwiskami.

Dzisiaj bardzo "business", bo mam prośbę i chciałabym, żebyście potraktowali ją poważnie. Wiem, że mój wkrótce już były mąż nie ma ostatnio najlepszej prasy. Mówiąc delikatnie. Jego nieszczęsny romans z koleżanką aktorką też nie jest przez Was najlepiej odbierany. Trudno, jak sobie pościelił, tak się wyśpi. To jednak nie zmienia faktu, że należy do niego 10 lat mojego życia, a przez 6 lat nosiłam jego nazwisko. Dlatego proszę, nie nazywajcie go ziemniakiem, kurduplem, konusem, czy jak Wam się zdarzało, spoconym wieprzem - zaczęła.

Wyznała, że już zdążyła podnieść się po rozstaniu i nawiązała do postaci księcia Bulbo, w jaką wcielał się aktor w filmie "Pierścień i Róża".

Niech sobie żyje szczęśliwie z pianinem, obrazem księcia Bulby i regałami z Ikei. Przepracowałam już jego wyprowadzkę i jego podziękowania za nasze 10 lat ("Monika tak bardzo chce pomóc, że aż przeszkadza"). Dopóki nie będzie chciał zabrać moim dzieciom i mnie mieszkania, w którym żyjemy, nie mam już do niego nic. Niech każdy żyje tak, jak umie i tak, jak chce - napisała.

Pod postem pojawiło się wiele komentarzy internautów, którym spodobał się wpis dziennikarki.

"Pani Moniko, dziękuję za to", "Brawo, ma pani odwagę", "Pięknie powiedziane", "Ładnie się pani zachowała", "Klasa sama w sobie", "Mała szpila też się znalazła" - pisali.