W piątkowy wieczór na ulice Warszawy wyszło, jak szacowano, ponad 150 tysięcy osób. Wśród nich była także Marcelina Zawadzka.

Reklama

Prowadząca "Pytanie na śniadanie" zamieściła na Instagramie post, w którym wyjaśnia dlaczego zdecydowała się wziąć udział w Strajku Kobiet.

Są sprawy, co do których powinni wypowiadać się eksperci zgłębiający dany temat w najróżniejszych aspektach. Są też sprawy, które dotykają najbardziej ludzkich, intymnych, prywatnych kwestii. W ich przypadku decyzje powinny zostać w gestii, tych, których dotyczą najbardziej. Uważam, że taką właśnie jest sprawa, w której obecnie protestują setki tysięcy kobiet na ulicach naszego kraju, wspieranych przez swoich partnerów, mężów, synów, ojców, braci - napisała.

W kwestiach światopoglądowych czy wyznaniowych może nas różnić bardzo dużo, ale w tym momencie połączył nas sprzeciw i gniew wobec osób, które zdecydowały za nie, w tak wrażliwej kwestii, jak terminacja ciąży w przypadku stwierdzenia ciężkich wad rozwojowych płodu. Sama nie mam jeszcze dzieci, wierzę, że to jeszcze przede mną i przyjdzie czas na macierzyństwo - stwierdziła.

Wydaje mi się jednak, że nie trzeba tego doświadczyć fizycznie, aby móc wyobrazić sobie, co czuje kobieta, która musi zmierzyć się z tak ogromną traumą, kiedy dowiaduje się o diagnozie, o wyroku. Kiedy musi podjąć, zapewne jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu, mierząc się ze swoim sumieniem, często idącym w parze z wiarą. I o ten wybór właśnie chodzi - uznała.

Zdaniem Zawadzkiej protesty nie dotyczą wiary, ale możliwości podejmowania decyzji.

Nie o walkę z wartościami chrześcijańskimi, nie o obrazę Boga, w którego się wierzy, a o możliwość podjęcia decyzji, która bez względu, jaka będzie, i tak odciśnie piętno na całe życie. Żadna z nas nie chciałaby zostać postawiona przed takim wyborem, ale jeśli by to się stało, każda z nas powinna mieć możliwość, a nie przymus przez bezduszne regulacje prawne zagrożone karą. Wszystkim Wam życzę dużo siły, determinacji, a tym, którzy mają wątpliwości, po której stronie się opowiedzieć - empatii - napisała.

Nie wszystkim internautom spodobało się podejście prezenterki i byłem "Miss Polonii".

Bardzo się zawiodłam Pani Marcelino. Tylko nie ten protest przeciwko życiu !!! to co przeszło przez Warszawę to był rynsztok i jestem zdziwiona że brała Pani w tym udział. Jak Panią obserwowałam w mediach to miałam Panią za bardzo wrażliwą osobę :(( - napisała jedna z internautek.

Brawo, jako jedyna chyba ma gdzieś co powie pan Kurski gdy napisze co myśli i czuje - brzmiał inny komentarz.