"Banksterzy" to pierwsza produkcja o największej aferze finansowej III RP, która odbiła się na życiu 900 tys. polskich rodzin.

Reklama

Karolina (Katarzyna Zawadzka) pracuje w banku, jest energiczna, pewna siebie, przebojowa. Kiedy w jej ręce wpada najnowszy produkt walutowy – kredyt we frankach szwajcarskich, kobieta otrzymuje wielką szansę, żeby się wykazać. Mając pełne przyzwolenie szefa – Adama (Tomasz Karolak), bez skrupułów zaczyna namawiać klientów na najbardziej ryzykowne i niekorzystne inwestycje. Jan (Jan Frycz) jest szarą eminencją krajowej finansjery. W swoim telefonie ma kontakty do prezesów największych banków w Polsce. Jego cyniczne pomysły i decyzje, z dnia na dzień, wpływają na gospodarkę i losy setek tysięcy osób.

Takich jak Artur (Rafał Zawierucha) – ambitny szef firmy IT, który, by rozwijać działalność, decyduje się na opcje walutowe. Jego wspólnikiem jest Mateusz (Antoni Królikowski), który marzy o niezależności, własnym lokum i upragnionej wyprowadzce od teściów. Choć młode małżeństwo pozostaje nieufne wobec proponowanych przez banki rozwiązań, to przyparte do muru daje się wciągnąć w finansową pułapkę. Wkrótce losy bohaterów po obu stronach barykady splotą się w pętli wstrząsających wydarzeń, których przebieg ujawni szokujący mechanizm manipulacji, żerujących na potrzebach i emocjach, ale też bezwzględną i bezduszną siłę systemu bankowego. A gdy skończą się wszystkie racjonalne rozwiązania, bohaterom pozostaną już tylko najbardziej dramatyczne wybory.

Film wszedł na ekrany kin w piątek (16 października).

W obsadzie można zobaczyć również m.in. Małgorzatę Kożuchowską.

W rozmowie z Wirtualną Polską aktorka opowiedziała o swoich doświadczeniach z posiadaniem kredytu we frankach.

Też jestem frankowiczem, jestem w tej grupie prawie miliona Polaków, która kiedyś uwierzyła w to, że to jest wspaniały produkt, który ma mi ułatwić życie i pomóc zrealizować swoje marzenia, akurat w moim przypadku o domu z ogrodem – powiedziała.

Przyznała, że pandemia koronawirusa mocno zaburzyła jej plany zawodowe, a wybicie z rytmu szczególnie odczuła na początku lockdownu.

Dlaczego jej zdaniem warto zobaczyć ten film?

Uważam poniekąd, że to pokłosie tego, co się wydarzyło w rzeczywistości, czyli znalazła się grupa prawników, którzy uwierzyli w to, że jednak niemożliwe może być możliwe, i że można o to zawalczyć, i można wygrać z tym systemem, i że był to przekręt, że ludzie, którzy uwierzyli w to, zostali zmanipulowani – stwierdziła.