Jedna z głównych ról w kręconej latami telenoweli to dla wielu aktorów szansa na stały i bezpieczny dochód. Niektórzy z nich tam mocno przywiązują się do tej stabilizacji, że ciężko im podjąć decyzję o rozstaniu z produkcją, a z czasem zostają przez publiczność tak mocno zidentyfikowani z graną przez siebie postacią, że nikt nie chce obsadzać ich w innych rolach.

Reklama

Małgorzata Kożuchowska bała się takiego zaszufladkowania, dlatego po 11 latach grania Hanki Mostowiak w 2011 roku odeszła z "M jak miłość". Teraz w programie "Siła kobiet" zdradziła, że przywiązanie do jednej produkcji zaczęło ją bardzo męczyć:

Ja nie jestem typem aktora, który lubi wygodę i bezpieczeństwo. Mnie to gasi i usypia. Pamiętam, jak w jakiejś rozmowie emocjonalnej powiedziałam naszemu producentowi Tadeuszowi Lampce, że ja jestem rasową aktorką, która potrzebuje zmian, różnych ról… Nie mam charakteru psa, który będzie siedział nawet na złotym łańcuchu w najpiękniejszej budzie, bo ja umieram! Że ja potrzebuje powietrza, ja potrzebuję zmienności i nowych, trudnych wyzwań

Decyzja o odejściu z telenoweli nie była jednak łatwa:

Bałam się, że jeśli powiem im, że ja już tego nie chcę i idę teraz gdzieś indziej, to ta publiczność mi nie wybaczy. Ale stwierdziłam, że muszę słuchać siebie i nie mogę być niewolnikiem czyichś oczekiwań - wspominała.

O tym, jak silnie Kożuchowska była kojarzona z rolą w "M jak miłość" może świadczyć fakt, iż 9 lat po odejściu z serialu, aktorka wciąż jest pytana o powody swojej decyzji.