Zacznijmy od polityki. Nasi internauci chcieliby wiedzieć, któremu z polityków najchętniej przegryzłaby pani aortę?
Musiałabym mieć długie zęby, bo jest paru takich, którzy mnie doprowadzają do pasji. Ja jestem łagodną osobą i mimo tego że przegryzam aorty, to uważam, że w każdej sprawie można się dogadać. Nie cierpię jednak ludzi, którzy nie umieją się dogadać, są tak zacietrzewieni, że każda negocjacja z nimi kończy się fiaskiem. Właśnie tym politykom, którzy nie są w stanie się dogadać, przegryzłabym aortę. To nie są ludzie z jednej partii. Zupełnie nie toleruję Ligi Polskich Rodzin jako partii z narodowościowym programem. Nie toleruję też zacietrzewienia tych, którzy wywodzą się z PiS-u. Te dwie opcje mnie kompletnie nie interesują jako wyraz poglądów politycznych.

A wierzy pani w porozumienie Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem?
Nie. Uważam, że z panami Kaczyńskimi nie da się porozumieć w żadnej kwestii. W tej partii jej przywódcy i wszyscy ich najbliżsi współpracownicy mają złe twarze. Zacietrzewione twarze. Nie ma w żadnej innej partii takich ludzi.

Czyli bracia Kaczyńscy jako kandydaci do przegryzienia aort?
Na pewno tak.

Jaką piosenkę by pani zadedykowała Tuskowi i Kaczyńskiemu?
Nie kocham ani jednego, ani drugiego. Ktoś mówił w komentarzach dotyczących mojego ostatniego pojawienia się w telewizji o mojej miłość do Tuska. Zaskoczyło mnie to, bo ja nie jestem zwolenniczką Tuska jako przywódcy PO. Wolę poglądy Mazowieckiego, prof. Bartoszewskiego. To jest mój przywódca duchowy. Co do piosenek, myślę sobie, że Wojciech Młynarski, który lubował się w tekstach socjologicznych i politycznych, na pewno napisał już coś takiego, co można by zadedykować jednemu i drugiemu. Jest taka bardzo piękna piosenka "Przedostatni walc" o tym, żeby wiedzieć, kiedy wstać i wyjść.
Wydaje mi się, że można by ją dedykować na przykład panu Kaczyńskiemu. A jeśli chodzi o Tuska, to jest dużo piosenek, ale wydaje mi się, że nie jest źle.


A czy nasi politycy mogliby zaśpiewać w "Jak oni śpiewają?"?
Może lepiej nie. Słyszałam, jak raz któryś z panów Kaczyńskich, nie wiem który, śpiewał hymn...

Jarosław Kaczyński. To było słynne...
Jarosław... To było tak piękne, że może niech nie śpiewa jego brat ani nikt z tego grona.

Kolejne pytanie od internautów: jak by pani skompletowała chór nieudaczników polskiej polityki?
No, to byłby chór duży. Na pewno by się znalazło z różnych partii mnóstwo kandydatów do tego chóru. To byłaby kakofonia! Już sobie to wyobrażam. Ale co, mam wymienić nazwiska? Nie. Bez przesady. Na pewno bardzo wielu polityków by się nadawało do tego chóru.

A kto by w nim najbardziej fałszował?
Oni na ogół fałszują. To na ogół są ludzie, którzy mówią co innego, niż myślą. Niestety. To widać w takich audycjach, gdzie są razem, bardzo się kłócą, a potem pytają się: "Zbyszek, idziesz na kawę? To idę z tobą". I wiadomo, że oni się kolegują ze sobą, ale to jest chyba normalne, że można mieć różne poglądy polityczne i się kolegować.

Wszyscy dobrze wiemy, że nie sposób nakłonić panią do śpiewania. Skoro uczy pani innych, to dlaczego sama pani nie śpiewa?
Dlaczego ja nie śpiewam? Dlatego, że ja nie jestem wokalistką, ja jestem muzykiem z wykształcenia, mam dobre ucho, lepsze niż oko na pewno, i jestem od tego, żeby zajmować się wokalistami. Sama wybrałam sobie tę drogę. Natomiast idąc do średniej szkoły, a potem do akademii muzycznej, nie myślałam, że będę z tego chleb jeść. Jestem wykształconym muzykiem i wiedząc, jakie mam warunki głosowe...

A jakie ma Pani warunki głosowe?
Słabe... brzydki głos, nosowy, za to czysty. Czysto śpiewam, no bo mam dobre ucho i tyle.

A jak technicznie wygląda lekcja z panią, bo przecież nauczyciel musi coś prezentować uczniowi, żeby ten powtórzył...
Niekoniecznie musi wszystko pokazać. Ale ja na lekcji podaję dźwięki. Nie tak, że ja w ogóle paszczy nie otwieram i nie wydaję z siebie głosu. Nie, nie. Poprawiam dźwięki, oczywiście, że tak, ale nie uważam, żeby to było na tyle piękne, żeby publicznie się z tym ujawniać.

A dużo to kosztuje? Droga jest u pani lekcja śpiewu?
Ja teraz w ogóle nie udzielam, ale ostatnie ceny, jakie u mnie obowiązywały, to było 70 zł za pełną godzinę. Moi uczniowie biorą więcej. Naprawdę.


A co pani sądzi o polskich wokalistach, na przykład o Edycie Górniak?
Wybitny talent wokalny, wybitna wrażliwość muzyczna, a wszystko co poza tym, to na tym się nie znam: na tym, jak promować, jakie utwory dobierać, jak szukać repertuaru.

A Doda?
Bardzo czysto śpiewająca dziewczyna z bardzo dużym głosem. Jednak gdyby przyszło do zaśpiewania czegoś trudniejszego, pewnie byłoby gorzej, ale do prostych, rockendrollowych nawet utworów świetnie się nadaje.

Internauci chcieliby też poznać pani zdanie na temat gospodyni domowej w Wielkiej Brytanii, która zrobiła furorę w tamtejszym programie "Mam talent".
Niewiele widziałam, w jakimś dzienniku czy w jakich "Faktach", gdzie pokazano brzydką, starszą kobietę, która wydobywała z paszczy jakieś dźwięki, ale dosłownie to był jeden dźwięk i komentarz. Nie słyszałam, nie widziałam tego.

No to teraz z zagranicznego podwórka: Madonna. Czy wybrałaby się pani na jej koncert?
Na pewno bym się nie wybrała na jej koncert. W ogóle mnie taka muzyka nie interesuje.

A jej możliwości jako wokalistki?
Nie jest najwyższych lotów wokalistką. Jest bardzo średnio zdolną muzycznie kobietą, natomiast bardzo ją szanuję za to, co robi, jak się przygotowuje do koncertów. Nie wiem, czy to jest jej zasługa, bo mnie właściwie takie rzeczy nie interesują. Nawet nie dociekam, kto na to pracuje, ile osób itd. Wiem, że jest perfekcyjna, że koncerty są zjawiskowe, ale nie interesuje mnie to.

Czyli szanuje ją pani za element show?
Tak. Bo umie to robić. Skoro ma tylu fanów na całym świecie, to znaczy, że musi być świetna.


To teraz zmieńmy temat. Chcę zacytować jedną z naszych internautek: "Widziałam panią ostatnio w TVN 24 i jakież było zdumienie, kiedy pani negatywnie wypowiedziała się na temat aparycji prezydenta. W związku z tym mam pytanie: czy osoba o takiej urodzie i wdzięku jak pani powinna zabierać głos w sprawie czyjegokolwiek wyglądu? Moja rodzina przestała oglądać <Jak oni śpiewają> po tej wypowiedzi".
Spadła oglądalność Polsatowi. Trudno. Wie pani co? Ja do spraw urody nie przywiązuję większej wagi. W mojej hierarchii wartości uroda i warunki zewnętrzne są na ostatnim miejscu. Na człowieka patrzę pod innym kątem - może być brzydki jak noc listopadowa, natomiast jeżeli mówi rozsądnie, mądrze i jeżeli ma coś do powiedzenia, to jest w mojej hierarchii wysoko. Każdy ma taką urodę, jaką mu Bozia dała. To nie jest ani jego zasługa, ani jego wina. Oczywiście, można sobie namalować kwiaty na policzku albo oko ładniejsze.
Ten ktoś nie zrozumiał intencji. Chodziło o to, jak nazywamy pewne mankamenty urody. Lech Wałęsa też jest mały i mimo że to kontrowersyjna postać, nikt mu tego nie wypomina, a dziwne, że braciom Kaczyńskim wszyscy to wypominają. Przecież znamy mnóstwo ludzi fantastycznych, którzy są mniejsi. Tak samo jak są bardziej ślepi ode mnie, tak są brzydsi ode mnie i od nas wszystkich i nikt im tego nie wypomina. Proszę zwrócić na to uwagę, że koncentrujemy się na tym wzroście w jakiś irracjonalny sposób.
Dlaczego tak się dzieje? Bo wszystko, co oni robią, mówią, jak są zacietrzewieni, jak atakują, jacy są nieprzystosowani do życia, jak się boją, bo to ze strachu wynika. Przecież ja nie jestem politykiem i nikogo nie znam osobiście, oprócz posła Kurskiego, którego poznałam w telewizji. I mimo tego że nie podzielam poglądów Kurskiego i nie lubię go jako polityka, to uważam, że jest inteligentnym człowiekiem, który nie boi się wyzwań, i można z nim pogadać. Ja mu nie powiem, że jest rudy czy jakiś, bo to jest człowiek, z którym można rozmawiać. Wiem, że przypisują mu fałsz. Też tak uważam, natomiast raz jeszcze podkreślam, że z nim można rozmawiać. A z niektórymi się nie da. I o to mi tylko chodzi...

Na koniec zobacz także, jakiej muzyki słucha Elżbieta Zapendowska, jak wspomina "Idola" i co myśli o Kubie Wojewódzkim:

rozmawiała Iwona Aleksandrowska