wyróżniono za "konsekwentne, na pograniczu faulu, ale niepozbawione uroku irytowanie całego narodu". został doceniony za to, że "z prowokacji i happaningu, które często nie licują z prestiżem bycia posłem, uczynił narzędzie polityczne".
"Wprost" wytyka z kolei "używania języka religijnego do uprawiania polityki i biznesu. Językiem niezbyt talmudycznym i dalekim od perfumerii głosi ewangelię wiosny średniowiecza i nowej teokracji" - czytamy w tygodniku.
Za , "odpowiedzialną za lansowanie najgorszego gustu i tandety", są dwa skłóceni od lat politycy - i . Były prezydent określony jest hasłem "Od zero to hero i z powrotem. Były premier z kolei - według "Wprost" - to "niesłychanie zdolny polityk, który używa całej swojej inteligencji i skuteczności do niszczenia wszystkiego, co zrobi".
Siódmy w zestawieniu jest , niebyła już gwiazda polskiej sceny rozrywkowej, za to wciąż wzbudzający mocne uczucia publiczności. Po piętach depcze mu , który z marginesu polityki "irytuje, mimo że nie ma po temu narzędzi".
Przedostatni w zestawieniu jest , którego tygodnik ocenia wyjątkowo surowo. "Ożywia się, kiedy trzeba coś zawetować, skrytykować, rozjątrzyć, obrazić. Publicznie pozbawiony uczuć, mimiki i poczucia humoru" - czytamy we "Wprost". Ostatnie miejsce przypadło za udowodnienie, że "prawdziwa niechęć jest szalenie trwała".