Pojęcie biżuterii żałobnej znane jest od wieków. Kiedyś były to wisiorki z krzyżem, medaliony z podobizną, a nawet włosami zmarłego, dziś na rynku króluje nekrobiżuteria – produkty wykonane wprost ze szczątków zmarłych. "Certyfikowany, wysokiej jakości diament stworzony z kosmyka włosów lub prochów z kremacji ukochanej osoby jest pomnikiem jej niepowtarzalnego życia" – zachwala na swoje stronie internetowej jedna z firm oferujących tego typu produkty.

Reklama

Poszła do ołtarza ze zmarłym ojcem

Prawdziwą furorę na rynku robi biżuteria z diamentami z prochów zmarłego. Profil The Tree of Hope Creations, firmy, która tworzy taką nekrobiżuterię, obserwuje na TikToku ponad 1,5 miliona osób. Przyznać trzeba, że początki firmy założonej przez Megan, matkę trójki dzieci, również były niezwykłe. Jej mąż chciał wręczyć Meg prezent z okazji pierwszych urodzin ich córki, a jako że wiedział, że ta nie nosi biżuterii, postanowił stworzyć drewnianą rzeźbę, w którą wkomponował… prawdziwe mleko z piersi. Miała to być pamiątka pierwszego roku karmienia. Niecodzienny gadżet wywołał taki zachwyt wśród znajomych pary, którzy zaczęli zamawiać podobne gadżety dla siebie, że Meg zdecydowała się założyć oficjalną działalność, która do dziś specjalizuje się w tworzeniu biżuterii, w której zatopione są prochy zmarłych osób.

"Alyssa zawsze marzyła o tym, że jej tata odprowadzi ją do ołtarza w ważny dzień w jej życiu. Niestety, zanim zdążyła wypowiedzieć sakramentalne "tak", straciła ojca w tragicznych okolicznościach. Zgłosiła do nas, a my stworzyliśmy dla niej pierścionek z prochami jej ojca. Teraz jej tatuś nie tylko będzie obecny w jej wielkim dniu, ale również będzie mógł poprowadzić ją do ołtarza" – opowiada Meg na jednym filmików, na którym pokazała, jak robi pierścionek z niebieskim oczkiem zawierającym prochy zmarłego ojca bohaterki nagrania.

Reklama

Nagranie, które cieszy się do dziś ogromną popularnością w sieci, wzruszyło do łez internautów. Wielu chciałoby mieć podobną pamiątkę.

"To, co robicie, jest absolutnie cudowne; Szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej, kiedy straciłam tatę niecałe 4 miesiące przed ślubem; Siedzę na kanapie i płaczę; Jak zamówić coś takiego?!? Muszę to mieć na swój ślub!" – piszą pod nagraniem.

Komentarz na TikToku zamieściła także bohaterka filmiku.

"Jest mój. Noszę ten pierścionek każdego dnia. Mój tata będzie ze mną już na zawsze" – napisała Alyssa.

Trwa ładowanie wpisu

Biżuteria z ludzkich prochów

Produkcją spersonalizowanych diamentów z materiału genetycznego osób zmarłych, które tworzy się albo z prochu pokremacyjnego, albo z kosmyka włosów, zajmuje się w Polsce firma ONE Diamonds. Diamenty tworzone są laboratoryjne i jubilerski ekspert z łatwością odróżni je od prawdziwego diamentu. Dla osób, które zamawiają taką pamiątkę, diament z prochów ma jednak wyjątkową, sentymentalną wartość.

- Nie trzeba rozumieć dlaczego (ludzie – przyp. red.) w takiej chwili chcą tworzyć diament, ale trzeba tę wolę bezdyskusyjnie uszanować – mówił w rozmowie z naTemat szef ONE Diamonds, Dariusz Markowski, dodając: - Na pewno to rodzaj potrzeby serca.

Diament z prochu można zamówić zaraz po śmierci bliskiej osoby, po kremacji, a nawet w kilka miesięcy lub nawet lat od śmierci. Największą popularnością cieszą się wisiorki w kształcie serca lub krzyżyka na łańcuszkach. Kto zamawia takie pamiątki?

- Najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy śmierć była przypadkowa. Bardzo często korzystają z naszych usług rodzice zmarłych dzieci – mówił w wywiadzie dla serwisu naTemat.pl Dariusz Markowski.

Niecodzienna pamiątka do tanich nie należy. Ceny diamentów pamięci od ponad 4 tys. zł aż do 120 tys. zł w przypadku największych i najtrudniejszych do wykonania diamentów o atrakcyjnych, niezwykłych barwach.

DNA kota i diament z sierści

Na rynku znaleźć można także ofertę dla właścicieli zwierząt. Mogą sobie oni zamówić np. odcisk łapki pupila oprawiony w ramkę, czy tzw. DNA Pamięci -wyizolowany łańcuch DNA zwierzęcia umieszczony w probówce. Z prochów lub sierści pupila można też zrobić diament. Dariusz Markowski przyznaje w wywiadzie, że nieutuleni w żalu właściciele zwierzaków są w stanie wydać na taką pamiątkę nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Nekro pamiątki mają równie wielu zwolenników, co przeciwników. Ci drudzy zwracają uwagę na amoralność takiego procederu, ich zdaniem obcego nam kulturowo i religijnie. Z kolei na stronie internetowej jednej z firm, która oferuje produkty wytworzone ze zmarłych, czytamy, że "uczczenie pamięci ukochanej zmarłej osoby jest elementem procesu żałoby", a diamenty ze szczątków zmarłego "najbardziej osobistym sposobem na upamiętnienie tych, którzy odeszli".

Burzy wokół nekrobiżuterii nie rozumie również znana dziennikarka i felietonistka Karolina Korwin-Piotrowska.

- Uważam, że to jest bardzo fajny pomysł i jest to bardzo ekologiczne. Mam znajomych, którzy mają np. zrobioną biżuterię z prochów zwierzaka. Co w tym jest złego? Jeżeli kochało się tego psa, czy kota, to mamy prawo do tego. Pókito nikogo nie rani, to ja nie widzę problemu. To powinno być normalne w cywilizowanym świecie, gdzie już uznajemy, że zwierzęta są istotami czującymi, mają emocje i wiemy, jak ważne są dla naszego dobrostanu – mówi w rozmowie z Dziennik.pl Korwin-Piotrowska, znana miłośniczka i obrończyni praw zwierząt.

- To bardzo indywidualna kwestia, ale jak najbardziej zrozumiała iz pewnego punktu widzenia piękna. Jestem jak najbardziej za takimi rozwiązaniami — powiedział nam Michał Piróg, tancerz i dobry duch programu "Top Model".

Powrócić do świata żywych jako… drzewo

Z pogrzebową ekologią jeszcze dalej poszła hiszpańska firma Bios Urn, która zachęca, aby prochy zmarłej osoby wykorzystać do zasadzenia drzewa. W tym celu prochy umieszczane są w specjalnej, biodegradowalnej urnie, w której znajdują się nasiona dowolnego drzewa. Potem wystarczy urnę, za którą zapłacimy niewiele ponad 140 dolarów, zakopać w ziemi i czekać, aż z prochów i nasion wyrośnie drzewo. "To symboliczne przywrócenie zmarłego do życia poprzez naturę" – przekonują przedstawiciele firmy.

"Ja już zdecydowałam. Chcę odejść w jeden z najbardziej ekologicznych sposobów i nadal żyć w drzewie, przy którym moje dzieci i wnuki będą mogły oddać się refleksjom i zobaczyć, jak rozwijam się w inny sposób" – deklaruje w jednym z wpisów w mediach społecznościowych firmy eko blogerka.