Jak się nie wie, gdzie wolno parkować, to się nie wyjeżdża z domu - radzi "Fakt" tancerzowi Rafałowi Maserakowi. Bo w poniedziałek zostawił on swój samochód na miejscu przeznaczonym dla inwalidów - oburza się gazeta.
Tancerz wybrał się do jednego z warszawskich centrów handlowych. Niestety, nie zawracał sobie głowy poszukiwaniem wolnego miejsca parkingowego, tylko postawił samochód, gdzie mu było wygodnie: na miejscu dla inwalidów. Wyraźnie oznakowanym - oburza się "Fakt".
W dodatku, jak twierdzi gazeta, tancerz wyglądał na wyjątkowo zadowolonego z siebie i swoich białych spodni. Trzasnął drzwiami luksusowego samochodu i poszedł na zakupy - pisze "Fakt", który ubolewa nad tym, że w pobliżu nie było żadnego policjanta.
"Może 100-złotowy mandat, bo tyle można dostać za takie przewinienie, przypomniałby Maserakowi, czego robić nie wolno" - pisze "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|