Taki mężczyzna jak Mariusz Pudzianowski nie przejedzie się na byle motorku - twierdzi "Fakt". Potrzebna jest naprawdę potężna maszyna. Ale i wspaniała yamaha wygląda przy atlecie niczym dziecięca zabawka - zauważa gazeta.
Odziany w obcisły kombinezon i w kasku na głowie, Pudzian prezentował się jeszcze groźniej niż zwykle - twierdzi "Fakt". Tak ubrany, z groźną miną, Pudzianowski zjawił się na kolejnym treningu "Tańca z gwiazdami". Tam dał z siebie wszystko.
Jednak mimo kilku godzin intensywnych wygibasów, kroczków, obrotów, podskoków, najwyraźniej nie miał jeszcze dosyć. Gdy trening dobiegł końca, Mariusz dziarskim krokiem podszedł do swojej yamahy i zapuścił silnik - pisze "Fakt".
Chociaż yamaha R1 do najmniejszych motorów nie należy, to aż się ugięła pod ciężarem 140 kilogramów Pudziana. A on nie zważając na nic, docisnął gaz i pomknął jak pocisk - dodaje bulwarówka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|