Już sześciokrotnie proponowano mu udział w różnych show. Ofertę występu w Polsacie przyjął dlatego, że cyrk kojarzy mu się z dzieciństwem i fajną zabawą - pisze "Fakt".

A on bawić się naprawdę lubi. "<Taniec z gwiazdami> byłby gorszym strzałem. Taniec towarzyski i kręcenie pupcią do wokalisty rockowego zupełnie nie pasuje. To tak, jakby facet miał reklamować podpaski. Byłby z tego tylko śmiech" - tłumaczy bulwarówce. "Poza tym cały show-biznes to trochę taki gwiezdny cyrk, więc na arenie będę się czuł jak w domu".

Zarzutów, że pajacuje i się ośmiesza, wcale się nie boi. "Nie da się dogodzić wszystkim. Kiedy człowiek staje się popularny, loża szyderców się rozrasta. Generalnie mam to gdzieś, bo spełniam swoje marzenia" - mówi Szymon, który do cyrku ma słabość od dziecka.