Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy adorator Edyty Olszówki

22 stycznia 2008, 01:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czyżby Edyta Olszówka odnalazła wreszcie miłość i mężczyznę swojego życia? W niedzielny wieczór "Fakt" spotkał aktorkę z przystojnym adoratorem. Wygląda na to, że doszła już do siebie po nieudanym związku z Piotrem Machalicą.

"Nie będę tego komentować" - powiedziała "Faktowi" uradowana aktorka. Wszystko wskazuje jednak na to, że złe chwile Edyta ma już za sobą. Ostatnio wygląda naprawdę kwitnąco. Być może to właśnie zasługa nowego mężczyzny. Nie wiadomo, kim jest tajemniczy partner Edyty, ale widać było, że aktorka czuje się przy nim bardzo dobrze. Po romantycznym spacerze para razem wybrała się do kina na film „Elizabeth: Złoty wiek”. Ich ręce cały czas były splecione w uścisku. Być może to początek nowego wielkiego uczucia, zastanawia się bulwarówka.

Od ponad roku, kiedy to definitywnie rozstała się z Piotrem Machalicą, Edyta była samotna. U jej boku nie było nikogo, a ona sama mówiła, że potrzebuje czasu na wyciszenie i dojście do siebie - pisze "Fakt". Jej związek z Piotrem trwał ponad pięć lat. Mimo gorącego uczucia, ich związek od początku nie należał do najłatwiejszych. Rozwód Machalicy z jego ówczesną żoną Małgorzatą ciągnął się bardzo długo, a Edyta była nawet wzywana na salę rozpraw jako świadek. Wolność aktor odzyskał dopiero w 2005 roku.

Wydawało się wówczas, że już nic więcej nie przeszkodzi Edycie i Piotrowi w zbudowaniu prawdziwego i szczęśliwego domu. Aktorka nie ukrywała, że marzy o dziecku. Machalica nie miał jednak ochoty na kolejnego potomka. Z poprzedniego małżeństwa miał już dwójkę dorosłych dzieci. Edytę bardzo to zabolało. Zaczęto plotkować o poważnym kryzysie w ich związku. W marcu 2006 roku aktorka wyprowadziła się od Piotra i zamieszkała sama w swoim mieszkaniu na warszawskiej Starówce, przypomina bulwarówka

Po kilku miesiącach aktorzy znów zaczęli się spotykać i pomieszkiwać u siebie. Nic jednak z tego nie wyszło, a w jednym z wywiadów Piotr stwierdził nawet, że Edycie potrzebny jest psycholog. Pod koniec 2006 roku aktorce totalnie puściły nerwy i na pokładzie samolotu zaatakowała stewardesę. Sprawa o mały włos nie skończyła się w sądzie - pisze "Fakt".

Od tego zdarzenia Edyta rzadko pokazywała się publicznie. W Międzyzdrojach na spotkaniu z fanami zwierzyła się: "Czasami upadamy, dotykają nas zawody miłosne, choroby. Przyznaję, że nie jestem doskonała i też upadam. Teraz jednak zaczynam panować nad swoją autodestrukcji".

Jak widać, wszystko jest na jak najlepszej drodze, żeby Edyta zaczęła znowu cieszyć się pełnią życia i nową miłością - cieszy się "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj