Każdy ma takiego Borata, na jakiego zasługuje. Amerykanie - Cohena, którego magazyn "Time" zaliczył nawet do stu najbardziej wpływowych ludzi świata, a my - Michała Wiśniewskiego.

Piosenkarz, znany ostatnio głównie z reklam, paradował - tak jak półnagi Borat na filmie - w ekstrawaganckim, seledynowym stroju po plaży na jednej z Wysp Zielonego Przylądka. "Takiego Michała Wiśniewskiego jeszcze nie widzieliście" - zachwyca się "Fakt" i publikuje jego wakacyjne zdjęcia.

Borat, tytułowy bohater amerykańskiej komedii, to reporter z Kazachstanu, który przyjeżdża do USA, by nakręcić dokument o życiu codziennym Amerykanów. Budzi kontrowersje wulgarnym językiem i prymitywnymi dowcipami.

Kontrowersyjne wypowiedzi Borata:

"Mój syn ma 11 lat i jego żona, także w jego wieku, właśnie urodziła mu syna. Oboje mają nadzieję, że uda im się go sprzedać temu śpiewającemu transwestycie Madonnie".

"Jagshemash!" (typowe powitanie w wykonaniu Borata).

"Nie znam Kate Moss, ale patrząc na jej zdjęcie, mam nadzieję, że jej chłopak nie zapłacił za nią więcej niż 10 galonów środka owadobójczego".

"Bardzo lubię zespół Queen, a szczególnie wokalistę Fredericka Mercury'ego. Wielka szkoda, że zginął w wypadku samochodowym" (zmarł na AIDS).

"Sympatyzuję z Paulem McCartneyem. Moja pierwsza żona też mnie biła. Kiedy ją kupiłem, było OK, ale po trzech latach, gdy skończyła 15 lat, wyrosły jej włosy na klatce piersiowej i zaczęła mnie gwałcić".

"Kobietom w Kazachstanie właśnie pozwolono podróżować w środku autobusu, homoseksualiści nie muszą już nosić niebieskich kapeluszy, a wiek pełnoletności podniesiono do 12 lat. Przybywajcie!".