Prawdziwy artysta zrobi wszystko dla swoich fanów. Nie dba o osobiste wygody, kiedy trzeba im sprawić przyjemność. Taka jest właśnie Joanna Liszowska - zachwyca się "Fakt". Na noworocznej imprezie na krakowskim rynku śpiewała i pląsała w cieniutkiej, wydekoltowanej sukieneczce, choć temperatura spadła poniżej zera.
Liszowska doskonale wie, że do gorących brazylijskich rytmów nie pasują ocieplane botki ani wełniany sweter. Świetnie również wie, jakie wrażenie robi na widzach płci męskiej jej posągowe ciało, szczególnie gdy seksownie potrząsa tym i owym - ekscytuje się "Fakt".
Dlatego nie bacząc na to, że ryzykuje przeziębienie, a nawet zapalenie płuc, artystka pojawiła się na scenie szykownie rozebrana. Pobiła tym na głowę inne gwiazdy krakowskiej sylwestrowej nocy, które przed mrozem chroniły się pod czapkami i kurtkami - zachwyca się bulwarówka.
Co prawda, Liszowska też miała coś na głowie, ale nawet najbardziej rozłożysty pióropusz nie ogrzeje - dorzuca "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|