Szesnastolatek nie miał jednak szans zamienić paru słów z prezydentem Bushem. Bo gdy Secret Service, która chroni przywódcę USA, sprawdziła, kto dzwonił - okazało się, że prezydent Islandii nic nie wie o żadnym telefonie.
Zamiast z prezydentem USA, chłopak musiał porozmawiać z policją. Bo amerykańśkie służby od razu zawiadomiły funkcjonariuszy na Islandii, by sprawdzili, czy do Białego Domu nie dzwonił terrorysta.
Co stanie się z chłopakiem? Nic, bo Amerykanie łaskawie nie będą ścigać nastolatka za próbę rozmowy z prezydentem. W końcu nikomu nic się nie stało, a chłopak dzwonił na publiczny telefon Białego Domu, na który każdy może zadzwonić.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.