Ludzi, którzy marzą o powrocie Kammela na ekrany, jest nadal bardzo dużo. Kilka dni temu późnym wieczorem "Fakt" zauważył Tomka i jego znajomą w kawiarni w jednym z centrów handlowych. W pewnej chwili do ich stolika podszedł obcy człowiek. Zaczepił dziennikarza i wypytywał o jego powrót do telewizji.

Kammel był najwyraźniej zaskoczony i zbity z tropu. Dziennikarz, który radzi sobie doskonale z prowadzeniem wielkich festiwali, tym razem był skrępowany i nie krył zmieszania. Być może po prostu nie miał nic do powiedzenia - uważa "Fakt". Jak na razie nie słychać bowiem, by jakaś stacja o niego zabiegała. Tomek żyje w tej chwili z prowadzenia najróżniejszych imprez.